Z deszczu pod rynnę... Niby zdołali ujść z życiem z jednego problemu, a teraz mieli przed sobą kolejny i nic nie wskazywało na to, że to ostatnie z czym przyjdzie im dzisiaj się zmierzyć. Za nimi była tona wody, przed nimi jakiś wielkie pożar, a dźwięki, które do nich dochodziły również nie wskazywały na nic dobrego. Gdyby jeszcze mieli za mało problemów, Stanley usłyszał jegomościa, którego zapał zdążyli wystudzić ale najwidoczniej przyszedł czas na rundę numer 2.
- Nigdzie się kurwa nie rozdzielamy. Zostajesz tutaj. Nigdzie sam nie będziesz szedł. Nic mnie to nie obchodzi - wycedził przez zęby będąc ewidentnie złym na to wszystko. Niby jego kuzyn był dziedzicem ale teraz nic go to nie obchodziło. Niesubordynacja wobec następcy wchodziła w grę i zostałaby w tym momencie zastosowana - Albo znajdziemy ich razem albo w ogóle - zgasił, a raczej spróbował zgasić zapał Anthony'ego w rozbiegu. Nie mogli sobie pozwolić teraz na jakikolwiek rozłam. Oni potrzebowali Tośka, a Tosiek potrzebował ich.
Żywy trup musiał jednak chwilę poczekać, aż dojdzie do rozwiązania jego kwestii raz na dobrze. Wraz z resztą gromady zerknął do pomieszczenia gdzie dojrzał Longbottoma. Na całe szczęście nie była to Brenna Longbottom, lecz Erik. Borgin westchnął z ulgą, ponieważ Erik chociaż nie podnosił mu ciśnienia tak jak robiła to jego siostra. Teraz jednak musieli działać wspólnie, aby wyjść stąd żywo - Pilnuj go Laurent - polecił jeszcze młodemu Prewettowi, a sam podszedł czym prędzej do swojego kuzyna aby go wesprzeć w walce z ich gościem. Musieli się go pozbyć jak najszybciej i czym prędzej ruszać na górę.
- Zgarniemy wszystkich kogo tylko damy radę ale nie będziemy specjalnie ryzykować jeżeli statek zacznie już całkowicie tonąć - rzekł do nich, odpowiadając na słowa Borgina Juniora. W tym momencie było mu już wszystko obojętne. Mógł nawet tą całą Brennę uratować i wcale by się z tym jakoś źle nie czuł. Stanley chciał się stąd po prostu wydostać, a dodatkowo zdawał sobie sprawę jak mógłby zareagować Tosiek czy Erik na ewentualną odmowę uratowania Longbottom - Pozbędziemy się go i czym prędzej na górę. Będę Was osłaniać w razie czego, a Wy pomóżcie Erikowi wyjść stąd w jednym kawałku - dodał i wymierzył swoją różdżkę w kierunku truposza, aby ten zniknął mu z oczu. Zgodnie z tym na co zwrócił uwagę Tosiek, nie chciał kształtować tutaj zbyt wielkich rzeczy aby nie ryzykować i tak już naruszonej stabilności statku.
Dwa rzuty na próbę wrzucenia żywego trupa poziom niżej, aby go podtopić/utopić. Korzystam z translokacji.
Akcja nieudana
Akcja nieudana
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972