- ...bo ciastka są po prostu lepsze? Trzeba mieć jakieś powody, żeby woleć ciastka? - Nie wydawał się szczególnie po poruszony wizją karmiącego go Alexandra, poza tym miauknął do niego, kiedy ten raczył nazwać go kociakiem. Niestety nie miał pojęcia o czym mówili, więc istniały dwie opcje: albo zapatrzył się na starszego Bella tak bardzo, że przestał go słuchać, albo zaspał na spotkanie rodzinne, co było dosyć prawdopodobne - zwykle nie zwlekał się z łóżka przed czternastą. Zapytał więc nieszczególnie mądrym tonem głosu:
- Eee? Jesteście pewni, że nie spałem, kiedy mi o tym mówiliście?
Nie mówił tego wyraźnie, poza tym zdążył już zacząć te ciastka żreć, więc miał pełne usta.
Później został odtrącony na rzecz Elaine i chociaż zakrawało to o absurd, bo dziewczyna zachowywała się bardzo dramatycznie i z pewnością potrzebowała czyjejś bliskości, to... Poczuł w środku siebie to delikatne, ale upierdliwe uczucie zazdrości. Po wyrazie jego twarzy można było łatwo wyczytać, że nie - żadne z jego trzech barwnych wcieleń nie zrozumiało, a nawet jeżeli zrozumiało, to i tak nie było mu z tym po drodze. Chcąc zabić głupie myśli, kiedy dotarło do niego o co chodziło z tym piżama party, wstał i zaczął te okna sprawdzać. Największą uwagę wciąż przykuwało to, przez które zajrzał do środka.
- Skrzypi jak cholera - mruknął, niby tak pod nosem, do nikogo, ale tak naprawdę chciał zwrócić na siebie ich uwagę. Następnie podniósł głos. - Niezły jesteś w te klocki mój słodki mistrzu dedukcji, najpierw żeś chciał dziewczynie zamurować widok na świat, a dopiero potem przypomniałeś sobie czym się zajmuję. - Odburknął, wyciągając z kieszeni kurtki... Miarkę. Zaczął mierzyć rozmiary tych okiennic, ale nigdzie ich nie zapisywał, musiał mieć naprawdę wielkie pokłady wiary w swoją pamięć. - Elka, opowiesz mi o tym coś więcej?
- Eee? Jesteście pewni, że nie spałem, kiedy mi o tym mówiliście?
Nie mówił tego wyraźnie, poza tym zdążył już zacząć te ciastka żreć, więc miał pełne usta.
Później został odtrącony na rzecz Elaine i chociaż zakrawało to o absurd, bo dziewczyna zachowywała się bardzo dramatycznie i z pewnością potrzebowała czyjejś bliskości, to... Poczuł w środku siebie to delikatne, ale upierdliwe uczucie zazdrości. Po wyrazie jego twarzy można było łatwo wyczytać, że nie - żadne z jego trzech barwnych wcieleń nie zrozumiało, a nawet jeżeli zrozumiało, to i tak nie było mu z tym po drodze. Chcąc zabić głupie myśli, kiedy dotarło do niego o co chodziło z tym piżama party, wstał i zaczął te okna sprawdzać. Największą uwagę wciąż przykuwało to, przez które zajrzał do środka.
- Skrzypi jak cholera - mruknął, niby tak pod nosem, do nikogo, ale tak naprawdę chciał zwrócić na siebie ich uwagę. Następnie podniósł głos. - Niezły jesteś w te klocki mój słodki mistrzu dedukcji, najpierw żeś chciał dziewczynie zamurować widok na świat, a dopiero potem przypomniałeś sobie czym się zajmuję. - Odburknął, wyciągając z kieszeni kurtki... Miarkę. Zaczął mierzyć rozmiary tych okiennic, ale nigdzie ich nie zapisywał, musiał mieć naprawdę wielkie pokłady wiary w swoją pamięć. - Elka, opowiesz mi o tym coś więcej?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.