• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia

[30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#2
02.11.2023, 09:59  ✶  

Miał plany. Marzenia. Wizje. Niektóre spełniał ciężką pracą i latami, choć niektórym mogłoby się wydawać, że przyszło mu to łatwo i naturalnie, a może nawet samo. Rodzina dała, on tylko wziął. Pozostało jedynie dbać o to, żeby New Forest nie upadło. Nie było żadnej potrzeby, żeby się chełpił i żeby nie przywiązywał się do rodowego godła Prewettów. Ba! Nawet nie było to wskazane. Nawet jeśli New Forest nie miało niczego wspólnego z Prewettami i nie skapnęła z ich kierunku nawet jeden galeon. Dopiero decyzja o tym, aby odciążyć hodowlę abraksanów i tym również się tutaj zająć. Na lwią część tych marzeń składała się jedna potrzeba: spokój. Aby nic ci nie wierciło dziury w brzuchu, żebyś mógł śnić snem sprawiedliwych, bez szarpanin, bez przykrych zdarzeń, tylko poprawnie słodkie życie, w których nie ma burzliwych wydarzeń i nie wdziera się doń ogień ani pożoga. Pełne marzeń myślenie o tym, co mogłoby się przysłużyć każdemu człowiekowi w tych niepewnych czasach. Nie łudził się jednak, że Ciemność każdego mogła dosięgnąć.

Kiedy sowa dotarła z listem do jego biura nawet dobrze nie zdążył postawić paru więcej kroków we własnym dobytku. Była wiosna, właściwie już lato, abraksany dawno zostały przez pracowników wypuszczone na łąkę, po placu kręciła się pierwsza osoba, kolejne miały dopiero przybyć. Coraz dłużej było widno, a to wprawiało w pozytywny nastrój. Zniknęła z pamięci szaruga deszczy, jaka potrafiła zawisać nad Anglią. Chciałabym napisać, że ogarnęło go duże zaskoczenie, kiedy list odczytał. Że się tego nie spodziewał i że myśli wręcz kuły w kamiennej tabliczce, że to niemożliwe. Niestety - możliwe było. I niestety nie był to pierwszy list tego typu, który otrzymał. Nie był też ostatnim, co do tego się nie łudził. Nawet nie przysiadł do biurka, żeby napisać odpowiedź. Złapał za wolny pergamin leżący na blacie i szybko odpisał zgrabny list, że pojawi się niezwłocznie. Portsmouth było na tyle niedaleko, że nawet nie sprawdzał mapy - doskonale wiedział, gdzie znajduje się miejsce, o którym wspominał list i jak tam dotrzeć. Oddał list sówce i sam wypadł ze swojego gabinetu wołając Alexandra i wręczając mu list od pana Quirke, który otrzymał instruując, żeby przygotował abraksany i wóz do transportu tych stworzeń i przybył na miejsce jak najszybciej. Jeśli komuś mógł powierzyć to zadanie to aktualnie właśnie jemu, żeby móc wyruszyć przodem i zadbać o hipogryfy zanim coś złego im się stanie. Zabrał parę podręcznych medykamentów i eliksirów na uspokojenie, zawołał Dumę i razem z nim ruszył prosto do kominka fiuu.

Powinno być w tym coś pokrzepiającego, jak natura odbierała krzywdy i śmierć. To nie były jej tragedie. Dla Ziemi to był tylko, albo AŻ, cykl. Ktoś musiał umrzeć, aby na jego miejsce narodziło się nowe życie. Musiało pojawić się życie, by potem zabrała je śmierć. Nie było się nad czym rozczulać i nad czym ronić łez, a jednak nawet zwierzęta wykazywały ogromny smutek z tęsknoty i żalu przez utratę. Ptaki śpiewały tego dnia jednak tak samo i tak samo szumiało morze, choć kiedy Laurent wyszedł z niewielkiego domku, w którym znajdowała się sieć, wcale nie wydawało mu się, żeby wszystko brzmiało tak samo. Człowiek nie był stworzony do obojętności, a jednak nawet tutaj natura wtrącała swoje cztery grosze. Tak jakby nie mogła uczynić świata po prostu dobrego i spokojnego. Gdzie byłoby twoje zło, gdyby nie moje dobro..? Jedno nie mogło istnieć bez drugiego, choć Laurent żałował. Było mu naprawdę żal, że te wszystkie przykre zdarzenia tworzyły serię ludzkich nieszczęść. Nie tylko zresztą ludzkich.

- Olivia? - Zaniepokojony wyraz twarzy Laurenta zmieszał się ze zdziwieniem, kiedy ją tu zobaczył. Przejęty treścią listu zupełnie nie zaskoczył umysłem na odpowiednie miejsce. I dopiero teraz, kiedy wypowiedział jej imię, połączył nazwiska i przypomniał sobie... to nie było wcale takie dziwne, że kobieta się tutaj znajdowała. - Gdzie moje maniery, dzień dobry... - Chciał powiedzieć, że miło ją widzieć (bo było miło), ale wydało mu się to zupełnie nieodpowiednie. Niewskazane. Głównie dlatego, że miło byłoby ją widzieć, gdyby spotkali się w innych okolicznościach. Wielkie psisko, które szło obok Laurenta, szczeknęło cicho i wyszło wesoło naprzeciw kobiecie, machając ogonem, żeby go pogłaskać. - Przybyłem od razu po otrzymaniu listu, wóz do transportu niedługo dotrze do rezerwatu. - Pewnie zaraz będzie to powtarzał jej ojcu. - Cieszę się, że cię widzę, choć wolałbym się spotkać na kawie czy herbacie, nie przy tak przykrej sytuacji. - Uśmiechnął się delikatnie, choć uśmiech ten okrojony był przez smutek w jego oczach. Spojrzał na wóz, gotów do niego wsiąść, żeby udać się na miejsce bez niepotrzebnego zwlekania.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (5535), Olivia Quirke (4807)




Wiadomości w tym wątku
[30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 31.10.2023, 15:55
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 02.11.2023, 09:59
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 02.11.2023, 16:30
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 03.11.2023, 15:24
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 03.11.2023, 16:29
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 04.11.2023, 12:33
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 05.11.2023, 16:07
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 06.11.2023, 17:25
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 06.11.2023, 21:50
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 07.11.2023, 16:48
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 07.11.2023, 19:35
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 08.11.2023, 14:28
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 08.11.2023, 14:55
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 08.11.2023, 15:16
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 08.11.2023, 16:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa