13.11.2022, 23:23 ✶
- Wiesz, że nie wszyscy potrafią tak jak Ty skupiać się na ludziach, ja wolę przebywać w lesie z dzikimi stworzeniami.- Bywała na balach, przyjęciach i innych takich. Starała się zawsze jakoś próbować się w tym wszystkim odnaleźć, jednak nie była lwem salonowym. Nie umiała prowadzić konwersacji o dupie maryni, starała się, ale wychodziło to różnie.
- Kolejny z Twoich genialnych pomysłów. Nie wiem, jak to możliwe, że masz ich aż tak wiele.- Gio był przygotowany na każdą możliwość, trochę mu zazdrościła tego uporządkowania, ona raczej dosyć często miała zupełnie inaczej. Zapominała o wielu rzeczach, robiła wszystko na ostatnią chwilę. Powinna się od niego uczyć organizacji. Nawet pod tym względem byli swoimi przeciwieństwami, to naprawdę dziwne, że ich dwójka się ze sobą przyjaźniła.
- Wierzę, że znajdziesz wśród fantów, coś co Cię zainteresuje.- Przynajmniej miała taką nadzieję, wiedziała, że nie będzie licytował pierwszej, lepszej pierdoły. Gio znał się na rzeczy i będzie celował tylko w wartościowe przedmioty, które pewnie w żaden sposób nie zaciekawiłyby Gerry.
- Nie wiesz, jest to dosyć szalony pomysł, całkiem świeży, może później Ci opowiem?- W końcu teraz trwała aukcja, nie chciała zajmować przyjaciela opowieściami o tym, jak to miała zamiar wytresować smoka i zostać smoczym jeźdźcem. Przynajmniej jeszcze nie teraz.
Geraldine była bardziej zainteresowana smakiem szampana, niżeli całą licytacją. Jak na razie nic nie zwróciło jej uwagi. Może ten pierścionek, całkiem ładna błyskotka, chętnie by ją sobie przywłaszczyła, jednak głupio było tak sobie samej kupować pierścionek.
Widziała, że kolejny przedmioty wzbudził w Gio zainteresowanie, przyglądała mu się z uśmiechem na ustach widząc, jak jest zaangażowany w aukcję, no i właściwie to czekała, aż coś wreszcie zwróci jej uwagę.
- Kolejny z Twoich genialnych pomysłów. Nie wiem, jak to możliwe, że masz ich aż tak wiele.- Gio był przygotowany na każdą możliwość, trochę mu zazdrościła tego uporządkowania, ona raczej dosyć często miała zupełnie inaczej. Zapominała o wielu rzeczach, robiła wszystko na ostatnią chwilę. Powinna się od niego uczyć organizacji. Nawet pod tym względem byli swoimi przeciwieństwami, to naprawdę dziwne, że ich dwójka się ze sobą przyjaźniła.
- Wierzę, że znajdziesz wśród fantów, coś co Cię zainteresuje.- Przynajmniej miała taką nadzieję, wiedziała, że nie będzie licytował pierwszej, lepszej pierdoły. Gio znał się na rzeczy i będzie celował tylko w wartościowe przedmioty, które pewnie w żaden sposób nie zaciekawiłyby Gerry.
- Nie wiesz, jest to dosyć szalony pomysł, całkiem świeży, może później Ci opowiem?- W końcu teraz trwała aukcja, nie chciała zajmować przyjaciela opowieściami o tym, jak to miała zamiar wytresować smoka i zostać smoczym jeźdźcem. Przynajmniej jeszcze nie teraz.
Geraldine była bardziej zainteresowana smakiem szampana, niżeli całą licytacją. Jak na razie nic nie zwróciło jej uwagi. Może ten pierścionek, całkiem ładna błyskotka, chętnie by ją sobie przywłaszczyła, jednak głupio było tak sobie samej kupować pierścionek.
Widziała, że kolejny przedmioty wzbudził w Gio zainteresowanie, przyglądała mu się z uśmiechem na ustach widząc, jak jest zaangażowany w aukcję, no i właściwie to czekała, aż coś wreszcie zwróci jej uwagę.