02.11.2023, 10:53 ✶
- Nie wiemy, czy tak było. Dopuszczam możliwość - powiedziała Brenna, wzruszając ramionami. Na całe szczęście, rana na ramieniu była już w pełni wygojona, ten gest nie niósł więc ze sobą bólu. - Trudno mi sobie wyobrazić większy bałagan niż człowiek, który potrafi mordować innych w snach.
Ostatecznie nawet Voldemort nie posiadał takiej mocy. Osoba władająca snami i potrafiąca krzywdzić w nich ludzi, mogła strącić całą Wielką Brytanię w otchłań chaosu. Wystarczyło, że nie wybrałby na cel takiej Brenny czy Elaine Bell - a zaatakował Minister Magii, arcykapłana Macmillanów, sędziów Wizengamotu...
Nie wiedziała, czy jego uśmiech jest szczery czy wręcz przeciwnie. Chyba nie chciała tego nawet wiedzieć. Przez ułamek sekundy rozmyślała o tym, jak cudownie byłoby wybić mu zęby - i dzięki temu zdołała nawet ten uśmiech odwzajemnić.
- Może pójdę - skwitowała jedynie jego sugestię, chociaż rzecz jasna gdyby wzięła urlop od pracy, to po to, żeby pomyśleć o Zakonie Feniksa. Ale on nie tylko nie musiał, ale absolutnie nie powinien tego wiedzieć. Chociaż i tak na to wolne, przynajmniej na razie się nie zanosiło - Brenna należała do tej beznadziejnej kategorii pracoholików, którzy nie potrafili odpuszczać. - Dziękuję za raport. Stanley. Życzę miłej pracy.
Może wyślą go na przykład na patrol na Nokturn i ktoś ją wyręczy, wybijając mu te zęby.
Sięgnęła po wręczone jej kartki, a kiedy się odwrócił, odruchowo zaczęła poprawiać przecinki. W końcu nie mogła podsłać tego do Harper w takim stanie...
Ostatecznie nawet Voldemort nie posiadał takiej mocy. Osoba władająca snami i potrafiąca krzywdzić w nich ludzi, mogła strącić całą Wielką Brytanię w otchłań chaosu. Wystarczyło, że nie wybrałby na cel takiej Brenny czy Elaine Bell - a zaatakował Minister Magii, arcykapłana Macmillanów, sędziów Wizengamotu...
Nie wiedziała, czy jego uśmiech jest szczery czy wręcz przeciwnie. Chyba nie chciała tego nawet wiedzieć. Przez ułamek sekundy rozmyślała o tym, jak cudownie byłoby wybić mu zęby - i dzięki temu zdołała nawet ten uśmiech odwzajemnić.
- Może pójdę - skwitowała jedynie jego sugestię, chociaż rzecz jasna gdyby wzięła urlop od pracy, to po to, żeby pomyśleć o Zakonie Feniksa. Ale on nie tylko nie musiał, ale absolutnie nie powinien tego wiedzieć. Chociaż i tak na to wolne, przynajmniej na razie się nie zanosiło - Brenna należała do tej beznadziejnej kategorii pracoholików, którzy nie potrafili odpuszczać. - Dziękuję za raport. Stanley. Życzę miłej pracy.
Może wyślą go na przykład na patrol na Nokturn i ktoś ją wyręczy, wybijając mu te zęby.
Sięgnęła po wręczone jej kartki, a kiedy się odwrócił, odruchowo zaczęła poprawiać przecinki. W końcu nie mogła podsłać tego do Harper w takim stanie...
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.