Uścisk jej dłoni był silny i pewny. Uśmiechnęła się przy tym od ucha do ucha, wiedziała, że często nie wzbudza pozytywnego wrażenia, więc robiła wszystko, żeby choć trochę to zmienić. - Żadna pani. - Nie lubiła tych oficjalnych zwrotów, uważała, że wprowadzją one niepotrzebny dystans. Wolała więc ich unikać.
Usiadła na krześle, wsadziła sobie papierosa w usta i go odpaliła, zaciągnęła się dymem, po czym jej spojrzenie ponownie wróciło do mężczyzny, może bardziej chłopca? Wydawał się jej być dosyć młody. - Dziękuję, jak na razie nie ma takiej potrzeby. - Wolałaby zacząć mimo wszystko od interesów. Na alkohol jeszcze przyjdzie czas. Zawsze przychodził. Ciekawa była, co mogłaby mu dostarczyć.
- Możemy przejść do sedna? Czego potrzebujesz, w jaki sposób mogę ci pomóc? - Może i powinna najpierw spróbować od jakiegoś small talku, ale nie była w tym najlepsza, ogólnie nie zawsze umiała rozmawiać z ludźmi. Zdecydowanie łatwiej przychodziło jej rozmawianie o konkretach, więc postanowiła wybrać taką ścieżkę.