stadion Gargulców z Edynburga - Edynburg, Szkocja
Stanley Andrew Borgin, Anthony Ian Borgin & Sauriel Rookwood
Zadyma meczowa, czyli burda na stadionie
Minęło już dobre 20 minut od rozpoczęcia meczu. Według ich uprzednich ustaleń, Tosiek miał w najlepsze siedzieć na stadionie i kibicować komu tam mu się żywnie podobało, a nawet nie kibicować tylko po prostu być i pilnować czasu. Mieli 10 minut zanim jego kuzyn miał wyciągnąć Kaidena do nich na sam dół aby mogli się z nim rozliczyć. I nie chodziło tutaj wcale o żadne kwestie finansowe, a pewnego rodzaju porachunki.
Aportowali się razem z Saurielem do budynku nieopodal stadionu Gargulców. Na całe szczęście nie było daleko stąd do miejsca zbiórki. Raptem kilka kroków i będą na miejscu. Większość osób była już na meczu, co sugerował jazgot donoszący się z trybun. Nikogo tutaj nie było - spokój jak makiem zasiał ale chyba nikt z kibiców nie spodziewał się, że jest to tylko cisza przed burzą.
Stali tak z Saurielem i właśnie zabierali się do realizacji pierwszego punktu ich planu - blokady kominka. Potrzebowali kupić sobie wystarczająco dużo czasu, aby w razie jakichś niepowodzeń, szkoccy Aurorzy mieli dłuższą drogę do pokonania aby ich ewentualnie pochwycić - Zablokujesz? - zapytał przyjaciela - Ja nam przy wieży transmutuję szaty i maski z płaszczy... Później przemkniemy przy drzewach do wieży i będziemy oczekiwać na T - dodał, przekręcając oczami na samą myśl, że Tosiek nie miał jeszcze kurwa żadnego pseudonimu po którym mogli się do niego zwracać. Czy to było takie ciężkie? Czy on naprawdę nie był w stanie otworzyć atlasu ze zwierzętami i sobie wybrać któreś z nich? Jak tak dalej pójdzie to Stanley będzie zmuszony to zrobić za niego.
Borgin wierzył, że Rookwood poradzi sobie z blokadą tego kominka, wszak nie było to przecież nic trudnego, a Sauriel był przecież trochę lepszym czarumarodziejem w tej kwestii od samego Staszka. To była po prostu odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Mógłby Pardusa nazwać murarzem, tynkarzem, akrobatą i wcale by się nie pomylił w tej kwestii, ponieważ ten musiał właśnie zamurować ten kominek.
Po krótkiej chwili wyszedł z budynku i rozejrzał się po okolicy. Bez trudu dojrzał toczący się pojedynek na stadionie. Zaraz udało się też usłyszeć gromki wiwat, sugerujący, że ktoś mógł właśnie zdobyć kilka punktów dla swojej drużyny. Ciekawe czy to drużyna Kaidena... zastanawiał się ale szybko zaniechał dalsze rozmyślanie nad tym tematem, ponieważ ruszył w kierunku drzew. Tak jak zapowiedział Saurielowi, tak miał zamiar to zrobić - przygotować im odpowiedni ubiór do tej akcji.
I jeżeli czar się powiódł, miał zamiar ruszyć na miejsce zbiórki - pod wieżę, gdzie mieli się zaraz spotkać. Jeżeli mu się nie powiodło, to nie był na tyle głupi aby nie spróbować tego zrobić jeszcze raz. Wierzył, że i Tośkowi jego część pójdzie gładko. W końcu był specjalistą w tych swoich urokach.
Rzuty na przemianę płaszczy w szaty i maski. Korzystam z transmutacji.
Akcja nieudana
Sukces!
Akcja nieudana
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972