W głowie nie potrafiła wykrystalizować mu się ani jedna myśl. Ta bliskość tak bardzo zakręciła mu w umyśle, że nawet odkrył w sobie siły, by zdecydować się na wyznanie. W tym momencie, nie myślał już o tym, czy to ma sens, czy nie. Jeśli teraz jej nie powie, to kiedy? Nigdy nie wie, kiedy dane mu będzie odejść. A Kim opłakiwać go będzie tak, czy inaczej. Wiedział o tym.
Tylko, czy ryzykować ich przyjaźń? A może właśnie dzięki wyznaniu Kim ucieknie z Wielkiej Brytanii na zawsze, żeby go unikać?
Bez względu na efekt. Postanowił to zrobić. Mając większe nadzieje na to, że zniszczy tym ich przyjaźń raz na zawsze. Nie myślał teraz o tym, jak bardzo skrzywdzi tym samego siebie. No i samą Kim. Ale lepiej, żeby siedziała bezpiecznie z dala od wojny i dąsała się na niego, niż przebywała w niebezpiecznej okolicy.
— Kim, muszę ci coś powiedzieć... — odsunął się na moment, by spojrzeć jej prosto w twarz. Rumienił się niesamowicie i wyglądał na bardzo zmieszanego. — Bardzo przepraszam za to, co zrobię, ale... Ale nie wiem, czy jestem w stanie ukrywać dłużej wszystko, co siedzi wewnątrz mnie...
Przerwał, by wziąć większy wdech. Ale widok jej twarzy kompletnie zastopował jego umysł. Czy aby na pewno powinien to zrobić? Nagle cała pewność siebie wyparowała. Nie potrafił wypluć z siebie żadnego słowa. Patrzył się na nią, jak sparaliżowany.