• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia

[30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#3
02.11.2023, 16:30  ✶  
Olivia stała oparta plecami o wóz, i nerwowo skubała zębami skórkę przy kciuku. Ubrana była podobnie jak przy ich ostatnim spotkaniu - nie przepadała za noszeniem szat, gdy nie było to konieczne. Plątały się jej między nogami, a szerokie rękawy utrudniały pracę. A że teraz czekała ją masa pracy, wolała nie ryzykować. Powycierane dżinsy w jasnym kolorze wpuściła w wysokie botki, które kiedyś zapewne były piękne, lecz teraz składały się głównie z błota. Podobnie zresztą jak spodnie - na nich widać było bure plamy ziemi. Gdy Laurent się zbliżył dostrzegł siłą rzeczy więcej szczegółów. Czyste dłonie, lecz ziemia pod paznokciami. Na skroni trochę błota, rude włosy potargane. Podkrążone oczy i nieco rozbiegany wzrok, większa niż zwykle bladość piegowatej cery. Bluzka była pomięta, acz czysta, jakby Olivia tuż przed przyjazdem postanowiła się przebrać, by sprawiać chociaż jako takie wrażenie. Na widok Laurenta odetchnęła z wyraźną ulgą i rozluźniła się, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Również niebieskie oczy się rozjaśniły, a nieobecne spojrzenie zyskało na ostrości.
- Cześć, cieszę się, że jesteś - powiedziała ciepło, nachylając się by podrapać Dumę za uchem. - Ciebie też miło widzieć, mały.

Wyprostowała się i rozłożyła ręce, by krótko uścisnąć Laurenta na powitanie. Była spięta, co widać było po jej ruchach oraz czuć było w mięśniach. Niby nic dziwnego, że tu była, ale chyba jednak nie za często jeździła z ojcem na takie... interwencje, skoro tak mocno ją cała sytuacja dotknęła. Chociaż być może było gorzej niż Laurent sądził, a to Olivia trzymała się dobrze? Może nie docenił ogromu zła, które się tu zadziało?
- Wsiadajcie, opowiem wam wszystko po drodze. Przekażę żeby wpuścili wóz, cały teren jest otoczony magiczną barierą - pozwoliła Laurentowi wsiąść jako pierwszemu, a dopiero później sama wpakowała się obok. Wóz był odkryty, malutki, ale bez problemu pomieścili się we trójkę z Dumą, jeśli pies będzie wolał wejść. Quirke cmoknęła na dwa konie, a te ruszyły powoli dobrze znaną sobie drogą. - Dobrze, że wziąłeś Dumę, bo to nie wygląda jak atak zwykłego zwierzęcia. Ojciec podejrzewa, że ktoś kosztem zwierząt chciał zaszkodzić panu Abby'emu, właścicielowi. Od wczoraj jest straszne zamieszanie, padają różne oskarżenia, a zwierzęta są w coraz gorszym stanie.

Olivia starała się mówić powoli i wyraźnie, lecz głos jej drżał, podobnie jak umyte na szybko ręce. Ruda zerknęła w bok, na krajobraz, który odrobinę się zmienił, gdy z każdą minutą zbliżali się do celu. Mieli jeszcze z dobre pół godziny, konie dopiero się rozpędzały, ale miały fizyczne ograniczenia - nie mogły pędzić szybciej. Raz, że wóz, dwa - że nierówna droga.
- Kominki w gospodarstwie zostały zablokowane, przepraszam za to. Ale nie chcieli, żeby ktokolwiek się tu dostał, obojętnie czy odwiedzający, czy potencjalny kupiec - wyjaśniła po chwili milczenia, powracając spojrzeniem do Laurenta. Na jej ustach pojawił się przepraszający uśmiech. - Przede wszystkim musisz wiedzieć, że większość hipogryfów została już opatrzona, ale sporo z nich padło. Ojciec uważa, że zadane rany pochodzą od wilkołaka. Ale pełnia ma być dopiero w czerwcu, więc nie wydaje mi się to prawdopodobne. Pan Abby słusznie zauważył, że równie dobrze mógł to być animag lub zauroczony wilk. Dlatego te wszystkie środki ostrożności - bo jeśli to prawda, to ktoś ewidentnie chciał mu zaszkodzić kosztem zwierząt.
Recytowała niemal na jednym wydechu, przytrzymując się krawędzi wozu, gdy raz po raz najeżdżali na jakiś kamień. Kusiło spowolnić konie, ale liczyła się każda sekunda - jeśli dotrą później niż wóz z abraksamami, to po prostu tu nie wlecą.
- Padły dwie z trzech matek - powiedziała w końcu, wolną ręką próbując wygładzić rude włosy. - Dlatego poleciłam, by ojciec napisał do ciebie. Widziałam tę, która została - jest wycieńczona. Młode potrzebują opieki, lgną do niej i domagają się pokarmu, na który nie jest w stanie zapolować, bo sama została ranna. Na szczęście są jajorodne i nie potrzebują mleka, ale nie chcą jeść nic, co im podają. Nie poradzi sobie, w tym stanie to będzie cud, jeśli odchowa jedno. Ratujemy ją eliksirami wzmacniającymi, ale co potem? Nie wydaje się chętna do opieki nad cudzymi młodymi. To cud, że w ogóle udało mu się w niewoli rozmnożyć te zwierzęta - to niebywałe osiągnięcie. Wydaje mi się, że ktoś zazdrosny próbował go ukarać za sukces.
Hipogryfy wciąż były dla Olivii zagadką. Wydawać by się mogło, że skoro były to zwierzęta stadne, to nie będzie problemu z przejęciem młodych. Ale coś sprawiło, że matka odrzucała pozostałą dwójkę młodych. Czy to rany? Brak sił? A może coś innego? Tu byli kompletnie bezsilni, potrzebowali pomocy. Nie wiadomo czemu Olivia od razu pomyślała o Laurencie - być może dlatego, że od kilku dni zaprzątał jej głowę? Ale też pewnie dlatego, że ze swoim podejściem wydawał się jej osobą odpowiednią do tego zadania. Chociażby do transportu, żeby uratować pozostałą dwójkę.
- Pan Abby mówi, że odda dwa młode skoro nie ma szans na przyjęcie ich do stada, i opłaci leczenie. To biznesmen, ale kocha zwierzęta. Wie, że tu są nikłe szanse, że przeżyją. Ja z kolei pomyślałam... - Olivia przełknęła ślinę, robiąc pauzę. Musiała zebrać myśli i spróbować tak ułożyć zdania, by nie zabrzmiało to pretensjonalnie ani w żaden sposób napastliwie. - Znasz się na zwierzętach, może uda Ci się im pomóc? Ojciec miota się pomiędzy sprawdzaniem oskarżeń Abby'ego, podobnie jak reszta pracowników, a jest ich "aż" dwójka. Pracownicy Abby'ego z kolei nie są w stanie podejść do hipogryfów i je nakarmić czy opatrzeć. Są wściekłe, nie dopuszczają nikogo do młodych. Pomyślałam, że tobie zaufają. Ja również mam problem, żeby do nich podejść. Nie da się ich nawet złapać, od razu atakują.
Dokończyła w końcu, wyrzucając z siebie potok dość chaotycznych, lecz nie tak głupich jak mogło się wydawać słów. Olivia nie wydawała się pokiereszowana, ale to by tłumaczyło, skąd ta ziemia i błoto. Najpewniej pozostała po kolejnej próbie podania leków. Jeżeli pracownicy faktycznie nie chcieli pomóc ze strachu, to była tylko ona i najwyżej jeden pracownik Ministerstwa do pomocy - zdecydowanie zbyt mało, by opanować rozszalałego hipogryfa, który odmawia przyjęcia leków. Nie było nawet jak zacisnąć pętli na nogach czy szyi w dwie osoby.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (5535), Olivia Quirke (4807)




Wiadomości w tym wątku
[30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 31.10.2023, 15:55
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 02.11.2023, 09:59
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 02.11.2023, 16:30
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 03.11.2023, 15:24
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 03.11.2023, 16:29
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 04.11.2023, 12:33
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 05.11.2023, 16:07
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 06.11.2023, 17:25
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 06.11.2023, 21:50
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 07.11.2023, 16:48
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 07.11.2023, 19:35
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 08.11.2023, 14:28
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 08.11.2023, 14:55
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Laurent Prewett - 08.11.2023, 15:16
RE: [30.05.1971] Problemy w Portsmouth | Laurent, Olivia - przez Olivia Quirke - 08.11.2023, 16:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa