Sebastian nie wiedział o tym, że kobieta nadal była uwięziona w wizji. Nie zwróciła się do niego jak do swojego męża, dlatego przyjął dla siebie najwygodniejszą prawdę - że ona jest już sobą zamiast być Danielle Heinzel.
— Dobrze to słyszeć. Uważaj na siebie. — Powiedział do niej na odchodne. Tutaj nie było bezpiecznie, nawet jeśli ona zajmowała się nieprzytomnymi. Będzie zdana na siebie.
Po wytworzeniu strumienia wody postanowił się wycofać na bezpieczną odległość, unikając poparzenia gorącą parą wodną. Zdecydowanie nie chciał zostać tak dotkliwie poparzony, w swoim mniemaniu bez szans na udzielenie mu właściwej pomocy medycznej. Pozostawił za sobą jedyną uzdrowicielkę, która byłaby mu w stanie mu doraźnie pomóc, jednak do szpitala było naprawdę daleko. Przeszedł przez strawione przez ogień wejścia do atrium, kierując się w stronę walczących i zarazem szalejącego ognia.
Po szybkim rozeznaniu się w sytuacji, dostrzegł rozlaną po podłodze oliwę (doskonale wiedział, że oliwa i ogień to bardzo złe połączenie). Rzuciła mu się w oczy dziura w podłodze, spętaną łańcuchami matkę Marianne, żywe trupy na schodach, bezgłowe martwe ciała oraz rozprzestrzeniający się wyżej ogień. Postanowił spróbować się nim zająć. Posługując się znów magią bezróżdżkową chciał wytworzyć kolejny potężny strumień wody, który ugasi śmielej poczynający sobie pożar. Jeśli uda mu się tego ponownie dokonać to skieruje strumień wody w stronę snopów ognia.
Rzucam 2k100 na wykształtowanie potężnego strumienia wody do ugaszenia ognia
Sukces!
Akcja nieudana