Lato rozgościło się na dobre. Dni były coraz gorętsze, pogoda nie odpuszczała, co było dosyć męczące. Zdecydowanie siedzenie z półtorarocznym bąblem w domu nie należało do najłatwiejszych. Nie mogła jej spuścić z oczu nawet na chwilę, bo mogło się to skończyć katastrofą. Mabel uwielbiała grzebać w szufladach, wysypywać z nich wszystko na podłogę, później wsadzać te bardziej interesujące rzeczy do ust. Zdarzyło się też, że wdrapała się na parapet, jeszcze krok i wylądowałaby za oknem - na szczęście Salem interweniował. No, ale wiadomo - nikt nie mówił, że będzie prosto.
Ogromnie ucieszył Norę list, który otrzymała od Erika. Wiadomo, jak to jest - nie zawsze każdy ma czas, aby spotkać się z młodą matką czarodziejką, szczególnie, że reszta jej znajomych była właśnie na etapie rozwijania swoich karier zawodowych. Na początku nawet im tego wszystkiego zazdrościła, z czasem jednak pogodziła się z tym, że jej życie wygląda inaczej. Nie miała specjalnie innego wyjścia, to fakt, po co więc płakać nad rozlanym mlekiem.
Park. Odrobina wolności, powiew wiatru, którego tak jej ostatnio brakowało, chmury - nie spodziewała się, że będzie za nimi kiedykolwiek tęsknić. Ona, Mabel i jej najlepsi przyjaciele. Wszystko zapowiadało się idealnie, o ile jej pierworodna nie postanowi zjeść czegoś, czego nie powinna. Rozłożyli się na trawie. Figg leżała na kocu, w dłoni trzymała stokrotkę urwaną chwilę wcześniej z trawnika i słuchała tego, co mieli do powiedzenia przyjaciele. Pozwoliła Brennie przejąć inicjatywę jeśli chodzi o zabawianie Mabel - sama robiła to niemal całymi dniami, także korzystała z tego, że ktoś może ją wyręczyć. Oczywiście przyniosła na to spotkanie również kilka ciastek, które mieli spróbować, wymyśliła nowe receptury - jak na prawdziwą kurę domową przystało.
Podniosła się do pozycji siedzącej, kiedy Erik podsunął jej pod nos gazetę o obejrzała dokładnie zdjęcie, na które zwrócił uwagę. - Pewnie nawet jak umrze będą dalej o nim gadać.- Nie chciało jej się wierzyć, aby śmierć mogła spowodować, że plotki ucichną. Zaraz znajdą się kolejne na temat tego w jaki sposób umarł, czy dużo ludzi było na pogrzebie, czy żona szybko znalazła kolejnego wybranka. Wiadomo, jak to wszystko wygląda. - Przykre to jest, że ten człowiek nie ma nawet chwili spokoju. Nie wiem, co im właściwie szkodzi, może prosty ze mnie człowiek, ale naprawdę aż tak ważne jest z jakieś rodziny pochodzi?- Może nie interesowała się jakoś specjalnie polityką, postanowiła jednak powiedzieć coś na ten temat, na zasadzie nie znam się, ale się wypowiem.
Pytanie Brenny o miotłę spowodowało, że rzuciła okiem na córkę. - Jeśli będzie tak wybitnie sprawna fizycznie jak ja to nigdy. - Odpowiedziała szczerze - panna Figg nie należała do tych aktywnych fizycznie osób, wręcz zupełnie przeciwnie, była w stanie przewrócić się na prostej drodze o własne nogi. - Chyba, że odziedziczyła coś po ojcu, wtedy może jak pójdzie do szkoły? Kiedy się kupuje dziecku miotłę? Ja sama jakoś nigdy nie miałam, bo nie wykazywałam zainteresowania lataniem.- Jak widać nadal niespecjalnie znała się na dzieciach.
- Nie jestem na bieżąco z tymi plotkami, wiecie, rzadko kiedy mam czas, aby je czytać, opowiecie coś więcej?- Wróciła do tematu aktualnego Ministra Magii.