Pan Słownik to musiał się oczywiście popisać. To, że on znał na pamięć cały elementarz i zdał wszystkie szlaczki celująco, nie znaczyło, że wszyscy musieli wiedzieć czym były te cały "burki". Stanley posłał mu tylko spojrzenie, nie komentując jego trafnej uwagi. Sauriel musiał się oczywiście przypierdolić, ponieważ inaczej nie byłby sobą. Ten typ już tak miał. Koniec. Kropka. Rookwood miał szczęście, że tutaj były jeszcze inne osoby, bo inaczej musiałby mu... nic nie zrobić.
Na pytanie Victorii wzruszył tylko ramionami, wszak pan Mądrala już spieszył z odpowiedzią. Prawdę mówiać to Borgin nie znał tej części rodziny i jedynym reprezentantem Mulciberów o jakim miał pojęcie był właśnie jego serdeczny przyjaciel Rookwood - Tak właśnie jak mówi Sauriel. No i obydwie chyba lubiły grzebać w roślinach... Znaczy moja już nie bo nie żyje ale jego nadal bo żyje... - całkiem logiczne, nie? pokiwał głową na zgodę z samym sobą - Także coś tam wspólnego mamy... - dodał, spoglądając na nóż, który został wycelowany w jego kierunku. Żeby tylko mu się ten nóż nie omsknął....
Gdyby Atreus zapytałby go o tę balię to Stanley mógłby się zapytać czy ten przypadkiem się nie pomylił i nie chodzi mu o "bakalie"... Ale może by jednak wiedział? Nie wiedział czy by wiedział bo nikt go o to nie zapytał... Zresztą to nie było teraz ważne. Borgin zdał sobie sprawę, że Bulstrode też zaczął grać przeciwko swojej dotychczasowej drużynie jak Rookwood i zostali 2 na 2. Jeszcze tylko brakowało, aby Victoria wyjechała mu z jakimś innym testem to byłby w stanie wszystkich posądzić o zdradę, a tak to chociaż jedna dodatkowa osoba pozostawała wierna ich ideałom. Lestrange to była po prostu lukskobieta!
- Rozumiem, rozumiem... - odparł poszkodowanemu wampierzowi. Oby tylko nie chciał z tego powodu jakiegoś odszkodowania z tego powodu - Się robi szef. Wszystko będzie zrobione legancko - oznajmił, wpatrując się przez moment na Sauriela jakby był najpiękniejszą rzeczą na świecie. No bo był kiedy takie piękne rzeczy mówił Staszkowi. Mydło z ogórków? Wódka z ogórków? No aż się te Borginowe serce radowało na takie piękne nowiny. Już chciał paść mu do stóp aby wysłuchiwać takich rzeczy, aż do rana... ale musiał się powstrzymać - nie byli przecież sami. Stanley był odpowiedzialnym człowiekiem i miał zadanie do wykonania, więc chcąc (a tak naprawdę to nie chcąc) ruszył się do tej kuchni aby odbębnić swoje.
Dotarł do kuchni i zobaczył, że Atreus odkupił swoje winy. Zaczął ponownie grać do tej samej bramki. Nastawił mu wodę, aby mógł ogarnąć te słoiczki - Dzięki Bulstrode. Ty to jednak jesteś - poklepał go po ramieniu w podziękowaniu. Kiedy tylko woda się zagotowała, wziął się do pracy w akompaniamencie jakichś podśpiewek. Coś tam o jakimś parostatku... Chyba w piękny rejs ale nie zwracał na to jakiejś szczególnej uwagi. Bardzo dokładnie zastosował się do instrukcji Lestrange. Były tak czyściutkie jak chyba nigdy.
Przygotowane i wyparzone słoiki wrzucił do miednicy, którą wyciągnął spod jednej z szafek. Tę uprzednio przetarł i czym prędzej powrócił do całego towarzystwa. Odstawił je przy stole i zastygł, przyglądając się temu jak ich małe dzieciątko się bawiło - Mucha nie siada. Zrobione szefowo. Co dalej? - zapytał, nie odrywając wzroku od Sauriela. W tym momencie to aż się prosił aby go tak pacnąć po główce i powiedzieć "dobry Sauriel, dobry. Baw się dalej grzecznie". Rookwood po prostu rósł w oczach Stanleya - zajął się sam sobą i nawet rękodzieła zaczął robić w tym momencie. Coś wspaniałego. Najprawdziwszy kunszt i sztuka sama w sobie - krzesełka ogórkowe.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972