Vespera uważała swoją wyrozumiałość za obojętność bo zawsze, gdy mówiła komuś, że rozumie, że wszystko w porządku, że nie wpłynęło to na nią źle; to nazywano ją egoistką, oschłą i oziębłą suką, panią z lodowym sercem, która nie przejmuje się niczym. Starała się utrzymać ten status, starała się pozwalać swoim partnerom żyć jak chcieli, ale to powodowało, że oni czuli się przez nią ignorowani. Nie dostrzegali jej delikatnych uśmiechów i spojrzeń pełnych pożądania. Widzieli to, że nie była o nich zazdrosna, że pozwalała im na zbyt wiele, że była zbyt oddalona. Perseus wyglądał na osobę, której właśnie to odpowiadało, że nie trzymała się go kurczowo, że pozwalała mu na jego pasje, na momenty, w których obdarowywał ją czułościami i nie był za to besztany, że nie słyszał iż jego zachowanie jest niestosowne. Ona mogła być sobą, być zdystansowana i chłodna jak lubiła, a on mógł być czuły i ciepły jak lubił. To też powodowało, że sama zaczynała mu w tym cieple ulegać, powtarzać jego ruchy i słowa jakby były jej naturalnym odruchem na jego zachowanie.
Gdy zaczął wymieniać wszystkie herbaty jakie posiadał uśmiechnęła się nawet szeroko jak na nią. Rozczuliło ją to. Sprawiło, że poczuła się przyjemnie dobrze w tym miejscu, że miał swoje małe obsesje – jeśli mogła to nazwać w ten sposób w swojej głowie. Nawet trochę zachichotała.
– Poproszę pomarańczową – nigdy nie rzucała swojego losu w ręce innych, więc wybrała jakąkolwiek, aby mogła czuć decyzyjność nawet w tak drobnej rzeczy jaką była herbata.
Czując jego usta na swoim czole przymknęła oczy. Pozwoliła ująć mu swoją dłoń samej też dotykając jego własnych. Dreszcz przyjemności przeszedł po jej skórze od jego dotyku. Nigdy tak się nie czuła nawet z własnymi mężami, a to ją kompletnie przerażało.
– Postaram się przy tobie nie wpadać w tarapaty w takim razie – spojrzała mu w oczy, a w nich mógł zobaczyć chęć pozostania w tym miejscu, z nim na ciasnej rozkładanej kanapie. – Chętnie bym tu została – szepnęła i musnęła jego usta – ale nie zasnę w tym miejscu, muszę jutro do pracy i nie chce, abyś miał przeze mnie problemy w swojej własnej pracy – szepnęła i znowu go pocałowała z cichym pomrukiem zadowolenia. Naprawdę nie chciała go zostawiać i mógł to wyczuć w jej postawie.