04.11.2023, 23:14 ✶
Nie należał do szczególnie towarzyskich osób. Przyjście na pojedynek było dla niego sporym osiągnięciem, biorąc pod uwagę, że wiedział doskonale, iż będzie tutaj wiele osób. Zdawał sobie sprawę z tego, że dla wielu ze zgromadzonych był osoba niewartą zainteresowania, jednak to nie powodowało, że czuł się komfortowo. Na szczęście miał Philipa, którego znał już kilka dobrych lat i wiedział, że zawsze mógł na niego liczyć, nawet w tak błahych sprawach, jak ratunek przed tłumami. Problem w całym tym spotkaniu towarzyskim był jednak taki, że to właśnie Philip znajdował się w jego centrum. Z drugiej jednak strony świadomość tego dodawała mu nieco odwagi.
Po skończonym pojedynku oddał przyjacielowi jego pelerynę. Propozycję pójścia do baru również przyjął z lekkim entuzjazmem. Alkohol zawsze uważał za doskonały pomysł, nawet jeśli zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że nie powinien sięgać do kieliszka. Nie przepadał za piciem alkoholu, musiał się z nim pilnować, bo czasami nie wystarczyło wiele, by zaczął gadać od rzeczy… lub gorzej. Na szczęście dzisiaj zdążył wypić jedynie lampkę szampana. Niewiele więc myśląc, udał się za pozostałymi.
– Dla mnie lampka szampana – powiedział. Nie chciał przesadzać z alkoholem i wydawało mu się, że kieliszek szampana będzie odpowiednim wyborem na ten moment. Nie wiedział, jak skończy się ten dzień, a biorąc pod uwagę nierozstrzygnięty pojedynek, to wszystko mogło się wydarzyć. Jednak czy Louvain byłby na tyle zdesperowany i żądny wygranej, że pokusiłby się o inne formy dogrywki? Wiedział, jakim uczuciem darzył on Lorettę i z całą pewnością zagorzale pragnął bronić jej honoru, jednak chyba posiadał jakieś resztki zdrowego rozsądku. Zauważył jednak, że nie tylko on myślał o wyniku rozegranego niedawno pojedynku.
– Następnym razem zorganizujcie wyścig na miotłach – zażartował, opierając dłoń na stoliku.
Po skończonym pojedynku oddał przyjacielowi jego pelerynę. Propozycję pójścia do baru również przyjął z lekkim entuzjazmem. Alkohol zawsze uważał za doskonały pomysł, nawet jeśli zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że nie powinien sięgać do kieliszka. Nie przepadał za piciem alkoholu, musiał się z nim pilnować, bo czasami nie wystarczyło wiele, by zaczął gadać od rzeczy… lub gorzej. Na szczęście dzisiaj zdążył wypić jedynie lampkę szampana. Niewiele więc myśląc, udał się za pozostałymi.
– Dla mnie lampka szampana – powiedział. Nie chciał przesadzać z alkoholem i wydawało mu się, że kieliszek szampana będzie odpowiednim wyborem na ten moment. Nie wiedział, jak skończy się ten dzień, a biorąc pod uwagę nierozstrzygnięty pojedynek, to wszystko mogło się wydarzyć. Jednak czy Louvain byłby na tyle zdesperowany i żądny wygranej, że pokusiłby się o inne formy dogrywki? Wiedział, jakim uczuciem darzył on Lorettę i z całą pewnością zagorzale pragnął bronić jej honoru, jednak chyba posiadał jakieś resztki zdrowego rozsądku. Zauważył jednak, że nie tylko on myślał o wyniku rozegranego niedawno pojedynku.
– Następnym razem zorganizujcie wyścig na miotłach – zażartował, opierając dłoń na stoliku.