05.11.2023, 00:19 ✶
Ulysses podniósł na Vesperę puste spojrzenie. Zmarszczył brwi, jakby nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, jakie słowa wypłynęły z jej ust. Zrozumiał ich znaczenie. Trudno było nie zrozumieć słów: jestem w ciąży. Ale trochę trudno było zareagować odpowiednio na taką informację. Właściwie to kompletnie nie wiedział, jak powinien zareagować. Teraz, kiedy ją przekazała, cały obraz układał mu się nawet w pewną złożoną całość: blada twarz, zmęczone spojrzenie, mięta, poranne mdłości czy pilna chęć spotkania na neutralnym gruncie.
Siedzieli w kawiarni. Mieli przed sobą zamówione napoje. Gdzieś tam daleko w tle rozmawiali inni klienci a Ulysses czuł się głupio bezradny wobec tego, że znowu nie wiedział, jak powinien zareagować. Otworzył usta, bo z pewnością wypadało coś powiedzieć, ale dalej nie miał pojęcia jakie słowa byłyby w tym momencie właściwe. Patrzył na pochyloną sylwetkę siostry, zastanawiając się nad tym, czy potrafił w tej chwili zachować się jak trzeba.
Och, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby Vespera miała męża. Wtedy Ulysses mógłby jej pogratulować. Chyba. A potem powiedzieć coś o tym, że zawsze będzie mogła na niego liczyć, niezależnie od tego jak na jej dziecko zareaguje mąż. Ale jego siostra nie miała męża. I Rookwood był więcej niż pewien, że ich ojciec, Chester Rookwood, dostanie szału kiedy się o tym dowie. Całkiem niedawno odbył z nim poważną rozmowę o nieślubnych dzieciach i nie była to konwersacja, która dawałaby choćby cień złudzenia, że byłby wyrozumiałym dziadkiem.
Pewnie więc najwłaściwszym pytaniem, które Ulysses powinien teraz zadać, byłoby: z kim. Ale to znowu wydawało mu się za bardzo intymne. Vespera mogła nie chcieć zdradzać jego imienia a on powinien to uszanować.
Wreszcie, po kilku kolejnych, przeciągających się sekundach, zapytał po prostu:
- Jak mogę ci pomóc? - starał się zabrzmieć tak, żeby okazać jej choć trochę wsparcia. - Nasz ojciec już wie?
Siedzieli w kawiarni. Mieli przed sobą zamówione napoje. Gdzieś tam daleko w tle rozmawiali inni klienci a Ulysses czuł się głupio bezradny wobec tego, że znowu nie wiedział, jak powinien zareagować. Otworzył usta, bo z pewnością wypadało coś powiedzieć, ale dalej nie miał pojęcia jakie słowa byłyby w tym momencie właściwe. Patrzył na pochyloną sylwetkę siostry, zastanawiając się nad tym, czy potrafił w tej chwili zachować się jak trzeba.
Och, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby Vespera miała męża. Wtedy Ulysses mógłby jej pogratulować. Chyba. A potem powiedzieć coś o tym, że zawsze będzie mogła na niego liczyć, niezależnie od tego jak na jej dziecko zareaguje mąż. Ale jego siostra nie miała męża. I Rookwood był więcej niż pewien, że ich ojciec, Chester Rookwood, dostanie szału kiedy się o tym dowie. Całkiem niedawno odbył z nim poważną rozmowę o nieślubnych dzieciach i nie była to konwersacja, która dawałaby choćby cień złudzenia, że byłby wyrozumiałym dziadkiem.
Pewnie więc najwłaściwszym pytaniem, które Ulysses powinien teraz zadać, byłoby: z kim. Ale to znowu wydawało mu się za bardzo intymne. Vespera mogła nie chcieć zdradzać jego imienia a on powinien to uszanować.
Wreszcie, po kilku kolejnych, przeciągających się sekundach, zapytał po prostu:
- Jak mogę ci pomóc? - starał się zabrzmieć tak, żeby okazać jej choć trochę wsparcia. - Nasz ojciec już wie?