05.11.2023, 03:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.11.2023, 04:01 przez Morgana le Fay.)
Już samo to, że Barlow znajdowała się pod ochroną Ministerstwa i właśnie pod ochroną tegoż stało się właśnie to wszystko, mówiło bardzo, bardzo wiele. A do tego nieproszony gość – bądź goście – w londyńskim mieszkaniu? Kolejna cegiełka do wybitnie nieciekawego obrazu, sprawiającego, iż jeszcze bardziej nieufnie będzie podchodziła do wszelkich swoich współpracowników w Ministerstwie. Albo raczej: do kogokolwiek z Ministerstwa, nie licząc może członków Zakonu, którym była w stanie zaufać bezgranicznie. Lub prawie bezgranicznie. Ale to tylko raptem parę osób, a wszystkich pracowników… cóż.
W każdym razie, znalezione ubrania były na wagę złota. Zwłaszcza że udało się pochwycić trop.
Nie było to takie łatwe, zwłaszcza że – jak to zwykle bywało o tej porze – przez dworzec przetaczało się całe mnóstwo ludzi. Ale się starała, co wymagało niemałego skupienia. Tyle zapachów, mieszających się ze sobą, a na dodatek ten, którego szukała, miał już kilka dobrych godzin… szczęściem, spośród tego wszystkiego koniec końców udało się wyodrębnić ten właściwy, przez co mogła pójść za nim – jak po sznurku. Najpierw właśnie do toalety, gdzie natknęli się na świstoklik – nie omieszkała na wszelki wypadek zgarnąć go ze sobą (i nie, jakakolwiek wycieczka z jego pomocą najzwyczajniej nie wchodziła obecnie w grę), a potem…
Cóż, nie do końca można powiedzieć, że zgubiła Barlow. Ale…
… natknęła na metaforyczną ścianę.
Być może nawet by odruchowo wyszła do mugolskiego Londynu, gdyby nie to, że w pewnym momencie wyczuła kolejne nury zapachowe. Znacznie świeższe. Podążyła za nimi i… cóż.
Koniec.
Nie ma.
Miała się spotkać z Jasonem w The Regent’s Park– więc niedziwne, że trop prowadził poza dworzec. Ale do spotkania dojść nie mogło, więc…
- Sprawdźmy rozkład jazdy – stwierdziła, wpatrując się gdzieś w dal – być może nawet dokładnie w tym kierunku, w którym odjechał pociąg, a nie w przeciwnym – i dowiedzmy się, dokąd z tego peronu odjeżdżały pociągi.
Ale nie ruszyła się od razu w odpowiednią stronę, co to to nie. Byli wszak na peronie 9… Więc niuchnęła jeszcze z kilka razy, chcąc się upewnić, gdzie dokładnie ta woń się urywała. Faktycznie na peronie, na jego skraju? Czy może przy oddzielającej go od peronu 10 barierce? Jeśli to drugie – to zdecydowała się przejść przez nią, jak za dawnych lat, na peron, który w teorii nie powinien istnieć, uprzednio upewniając się, iż żaden mugol na nich nie patrzy.
Ale istniał, dzięki czemu całe pokolenia uczniów mogły udawać się w drogę do Hogwartu.
W każdym razie, znalezione ubrania były na wagę złota. Zwłaszcza że udało się pochwycić trop.
Nie było to takie łatwe, zwłaszcza że – jak to zwykle bywało o tej porze – przez dworzec przetaczało się całe mnóstwo ludzi. Ale się starała, co wymagało niemałego skupienia. Tyle zapachów, mieszających się ze sobą, a na dodatek ten, którego szukała, miał już kilka dobrych godzin… szczęściem, spośród tego wszystkiego koniec końców udało się wyodrębnić ten właściwy, przez co mogła pójść za nim – jak po sznurku. Najpierw właśnie do toalety, gdzie natknęli się na świstoklik – nie omieszkała na wszelki wypadek zgarnąć go ze sobą (i nie, jakakolwiek wycieczka z jego pomocą najzwyczajniej nie wchodziła obecnie w grę), a potem…
Cóż, nie do końca można powiedzieć, że zgubiła Barlow. Ale…
… natknęła na metaforyczną ścianę.
Być może nawet by odruchowo wyszła do mugolskiego Londynu, gdyby nie to, że w pewnym momencie wyczuła kolejne nury zapachowe. Znacznie świeższe. Podążyła za nimi i… cóż.
Koniec.
Nie ma.
Miała się spotkać z Jasonem w The Regent’s Park– więc niedziwne, że trop prowadził poza dworzec. Ale do spotkania dojść nie mogło, więc…
- Sprawdźmy rozkład jazdy – stwierdziła, wpatrując się gdzieś w dal – być może nawet dokładnie w tym kierunku, w którym odjechał pociąg, a nie w przeciwnym – i dowiedzmy się, dokąd z tego peronu odjeżdżały pociągi.
Ale nie ruszyła się od razu w odpowiednią stronę, co to to nie. Byli wszak na peronie 9… Więc niuchnęła jeszcze z kilka razy, chcąc się upewnić, gdzie dokładnie ta woń się urywała. Faktycznie na peronie, na jego skraju? Czy może przy oddzielającej go od peronu 10 barierce? Jeśli to drugie – to zdecydowała się przejść przez nią, jak za dawnych lat, na peron, który w teorii nie powinien istnieć, uprzednio upewniając się, iż żaden mugol na nich nie patrzy.
Ale istniał, dzięki czemu całe pokolenia uczniów mogły udawać się w drogę do Hogwartu.