Martin skinął głową.
— Tak, dam ci znać, gdy dokonam wstępnej wyceny całego zamówienia...
To może mu zabrać troszkę czasu, ale przynajmniej będzie mógł lepiej rozplanować całą pracę.
— Mi... mi również było miło... — odpowiedział nieco zakłopotany tym wyznaniem. Nie spodziewał się tak przyjemnego spotkania zawodowego. Zazwyczaj przychodzili do niego ci sami nudziarze. Czasem jakieś bardziej artystyczne dusze, ale i tak rozmowy rozkręcały się najwyżej do pogawędek na temat ulubionych poetów i filozofów. I były dość krótkie i zwięzłe. Żadnej ze stron nie chciało się dłużej nad tym rozwodzić. Zanieść tekst i zlecić tłumaczenie. Odebrać tekst i przetłumaczyć. To tyle.
Martin pożegnał się z panną Macmillan i od razu zabrał się za bardziej szczegółowe wertowanie przyniesionego przez nią materiału.