Norka miała zamiar odejść za Brenną, tyle, że nie udało jej się w porę wydostać zza stołu. Nic nowego - panna Figg należała do fajtłap, także została sama, no, może nie sama, ale z nowymi znajomymi, którym jeszcze chwilę wcześniej przedstawiła ją Longbottom. Trudno, jakoś sobie poradzi, była przecież dużą dziewczynką. Musiała dać radę, mugole nie powinni być straszni. Bardzo szybko musiała zweryfikować swoje poglądy. Nie spodziewała się, że wydarzy się to w takim ekspresowym tempie.
Jasne kurwa, oczywiście, że ma to wszystko w dupie. te słowa były bardzo mocne. Norka otworzyła oczy ze zdziwienia i wpatrywała się w mężczyznę, który bez żadnych oporów rzucał je przy tym stole. Mieli się zapoznać, bawić i w ogóle, a zaraz dojdzie do kłótni. Figg nie była dobra w konfrontacjach, jedyne kłótnie, do jakich była skłonna to te z Erikiem, z nikim innym, także nie do końca wiedziała, jak powinna się zachować.
Najwyraźniej jej spojrzenie nie było tak dyskretne, jak się jej wydawało, gdyż Fisher zwrócił się teraz bezpośrednio do niej. Spuściła wzrok, bo nie wiedziała, co ma powiedzieć. Udało jej się jedynie wyjęknąć ciche - YYYYY. Wtedy poczuła uścisk na swoim ramieniu, jakby to wszystko nie było wystarczające. Podniosła wzrok, aby zobaczyć, kto znalazł się obok. Była to jakaś kobieta, która chciała, żeby tamten ją przeprosił. - Nie, nie trzeba, nic się nie stało. - Wolała uniknąć kłótni, zdecydowanie było to najlepsze rozwiązanie całej sytuacji. Czuła jednak, że coraz więcej osób interesuje się tym zamieszaniem, które działo się wokół niej.
Do tej wymiany zdań dołączył się Hjalmar, chciał uspokoić towarzystwo. Norka próbowała zatrzymać na sobie jego wzrok, żeby mu podziękować spojrzeniem za to, że nie zostawił jej tutaj samej między tymi ludźmi, którzy byli chętni do jatki.
Do ich stołu podeszła również Mavelle, co spowodowało że Norka poczuła się bezpieczniej, wiedziała, że Bones nie pozwoli, żeby jej się stała krzywda, naprawdę jej ulżyło. - Chyba wszystko w porządku. - Powiedziała do Mav, chociaż wcale nie wydawało jej się, że jest w porządku.
Ten duży facet, też włączył się do rozmowy. Norka miała nadzieję, że ich prawienie morałów pomoże, a nie tylko niepotrzebnie wzburzy kłótnię. Kto tam mógł wiedzieć, jak zareagują na te dobre rady.