05.11.2023, 23:46 ✶
Brenna miewała specyficzne szczęście – takie, przez które jeśli w okolicy był jakiś dół, do którego mogła wpaść, to do niego wpadała, i jeśli ktoś mógł uderzyć o jakieś drzewo, to tym kimś była ona. Najwyraźniej przy niej też chętnie pękały drabiny, spadały papiery, a jeżeli akurat nie dało się wylądować w jakimś rowie, ktoś spadał na nią.
Dlatego to, w jaki sposób się to skończyło, niezbyt Brennę zaskakiwało. A że nabiła sobie siniaka i oberwała łokciem… no, bywało gorzej.
– Ale że ja? – spytała, z pewnym rozbawieniem, starając się wypełznąć spod Olivii i papierów, które nagle zaczęły walać się pośród nich. – Nie zabije, jeśli się o tym nie dowie. Wszystko tu zaraz pięknie posprzątamy… nic ci nie jest? – upewniła się, dźwigając się na nogi i odruchowo otrzepując z kurzu, który został wzniecony, kiedy to wszystko spadło z półek. – Jasne, nie ma sprawy, udawanie ślepej, głuchej i ciężko upośledzonej psychicznie wychodzi mi absolutnie doskonale. Aż można by pomyśleć, że ja wcale nie udaję, ja tylko tak nie myślę – rzuciła wesoło, podpierając się o półkę i rozcierając ramię. Sięgnęła po różdżkę, chcąc pomóc Quirke w uprzątnięciu tego całego bałaganu, ale zaraz zrezygnowała. W końcu Olivia na pewno dużo lepiej wiedziała, co gdzie powinno leżeć.
– Potrzebuję przede wszystkim papierów z ostatnich miesięcy, bo wtedy prawdopodobnie fałszował certyfikaty. Najlepiej wszystkich, dobrze sprawdzić, które z nich były prawdziwe, a które fałszywe… a poza tym chętnie przejrzę te z 71, żeby je porównać – powiedziała, obserwując poczynania drugiej kobiety. – Kopie, poza tym parę oryginałów, oczywiście wystawię ci stosowne pokwitowanie, z ładną pieczątką BUMu – zapewniła jeszcze Brenna.
Dlatego to, w jaki sposób się to skończyło, niezbyt Brennę zaskakiwało. A że nabiła sobie siniaka i oberwała łokciem… no, bywało gorzej.
– Ale że ja? – spytała, z pewnym rozbawieniem, starając się wypełznąć spod Olivii i papierów, które nagle zaczęły walać się pośród nich. – Nie zabije, jeśli się o tym nie dowie. Wszystko tu zaraz pięknie posprzątamy… nic ci nie jest? – upewniła się, dźwigając się na nogi i odruchowo otrzepując z kurzu, który został wzniecony, kiedy to wszystko spadło z półek. – Jasne, nie ma sprawy, udawanie ślepej, głuchej i ciężko upośledzonej psychicznie wychodzi mi absolutnie doskonale. Aż można by pomyśleć, że ja wcale nie udaję, ja tylko tak nie myślę – rzuciła wesoło, podpierając się o półkę i rozcierając ramię. Sięgnęła po różdżkę, chcąc pomóc Quirke w uprzątnięciu tego całego bałaganu, ale zaraz zrezygnowała. W końcu Olivia na pewno dużo lepiej wiedziała, co gdzie powinno leżeć.
– Potrzebuję przede wszystkim papierów z ostatnich miesięcy, bo wtedy prawdopodobnie fałszował certyfikaty. Najlepiej wszystkich, dobrze sprawdzić, które z nich były prawdziwe, a które fałszywe… a poza tym chętnie przejrzę te z 71, żeby je porównać – powiedziała, obserwując poczynania drugiej kobiety. – Kopie, poza tym parę oryginałów, oczywiście wystawię ci stosowne pokwitowanie, z ładną pieczątką BUMu – zapewniła jeszcze Brenna.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.