06.11.2023, 01:11 ✶
Było to dość znamienne, że nawet w tak istotnej sprawie, myśleli najpierw o ojcu i jego reakcji. Ulysses podniósł rękę i dotknął palcami nasady nosa. Potarł lekko, nie do końca przekonany, czy rzeczywiście miał w sobie tak wiele rozsądku, jak sądziła Vespera. Może po prostu nie potrafił reagować tak szybko i stąd... stąd wydawał się rozsądniejszy, podczas gdy tak naprawdę był tylko bardzo, ale to bardzo zagubiony.
A potem dotarł do niego sens słów siostry i poczuł, że grunt osuwa mu się pod nogami. Perseus. Perseus był ojcem jej dziecka. Perseus chciał się z nią ożenić. Gdyby jeszcze Black nosił jakieś bardziej pospolite imię. Gdyby był Johnem, Stanleyem albo chociaż Jeremiahem, mógłby nie skojarzyć jego imienia bezpośrednio z imieniem byłego męża Eunice.
- To… To dobrze, że chce wziąć za was odpowiedzialność – wyrzucił z siebie cicho. Rozbiegane myśli Ulyssesa, stały się nagle jeszcze bardziej rozbiegane i niepozbierane. Myślał o ojcu i o tym, jak bardzo ten liczył na mariaż z Malfoyami. Ale ten mariaż nie mógł już dojść do skutku. Nawet Chester Rookwood będzie musiał zrozumieć, że pewnych rzeczy po prostu się nie robiło. Nie wiązało się przysięgami małżeńskimi dwójki swoich dzieci z parą, która tylko co się rozwiodła. W dodatku w gniewie. – A ty? Chcesz wziąć z nim ślub? – zapytał, jakby dopiero po paru sekundach zdając sobie sprawę, że Vespera ani razu nie powiedziała niczego w rodzaju „kocham go”, „chcę za niego wyjść” albo chociaż, najważniejsze: „sama go wybrałam”.
Ulysses zapatrzył się na siostrę, jakby naprawdę zależało mu na tej jednej, najistotniejszej odpowiedzi. Czy i ona chciała wziąć z nim ślub?
– Porozmawiam z Eunice. Może jeszcze zdążę zrobić to, zanim informacja o naszych zaręczynach oficjalnie trafi do gazet - dodał po paru sekundach, jakby próbując pokazać Vesperze, że nie zamierzał stawać jej na drodze. Nawet jeśli ich ojciec nie widziałby problemu w jego związku z byłą żoną Blacka, on teraz widział tu problem. I zamierzał go rozwiązać. A im szybciej to zrobi, tym większa szansa na to, że ominie ich głośny i całkiem niepotrzebny skandal.
A potem dotarł do niego sens słów siostry i poczuł, że grunt osuwa mu się pod nogami. Perseus. Perseus był ojcem jej dziecka. Perseus chciał się z nią ożenić. Gdyby jeszcze Black nosił jakieś bardziej pospolite imię. Gdyby był Johnem, Stanleyem albo chociaż Jeremiahem, mógłby nie skojarzyć jego imienia bezpośrednio z imieniem byłego męża Eunice.
- To… To dobrze, że chce wziąć za was odpowiedzialność – wyrzucił z siebie cicho. Rozbiegane myśli Ulyssesa, stały się nagle jeszcze bardziej rozbiegane i niepozbierane. Myślał o ojcu i o tym, jak bardzo ten liczył na mariaż z Malfoyami. Ale ten mariaż nie mógł już dojść do skutku. Nawet Chester Rookwood będzie musiał zrozumieć, że pewnych rzeczy po prostu się nie robiło. Nie wiązało się przysięgami małżeńskimi dwójki swoich dzieci z parą, która tylko co się rozwiodła. W dodatku w gniewie. – A ty? Chcesz wziąć z nim ślub? – zapytał, jakby dopiero po paru sekundach zdając sobie sprawę, że Vespera ani razu nie powiedziała niczego w rodzaju „kocham go”, „chcę za niego wyjść” albo chociaż, najważniejsze: „sama go wybrałam”.
Ulysses zapatrzył się na siostrę, jakby naprawdę zależało mu na tej jednej, najistotniejszej odpowiedzi. Czy i ona chciała wziąć z nim ślub?
– Porozmawiam z Eunice. Może jeszcze zdążę zrobić to, zanim informacja o naszych zaręczynach oficjalnie trafi do gazet - dodał po paru sekundach, jakby próbując pokazać Vesperze, że nie zamierzał stawać jej na drodze. Nawet jeśli ich ojciec nie widziałby problemu w jego związku z byłą żoną Blacka, on teraz widział tu problem. I zamierzał go rozwiązać. A im szybciej to zrobi, tym większa szansa na to, że ominie ich głośny i całkiem niepotrzebny skandal.