06.11.2023, 06:54 ✶
Chociaż Lorraine dołożyła starań aby wyglądać jeszcze bardziej na zrozpaczoną damę w opałach aniżeli wyglądała do tej pory - co nie było takie znowu trudne w przemoczonym mundurku i wodą kapiącą z nosa, ale jeszcze dla podkreślenia dramatyzmu swojego położenia intensywnie zamrugała, żeby w jej oczkach pojawiła się obietnica tych sławetnych kobiecych łez, które roztapiały nawet najtwardsze męskie serca - to widząc trochę za bardzo rozanielony uśmiech Atreusa, miała po prostu ochotę... Parsknąć śmieszkiem.
A po głowie zaczęła jej krążyć uparta myśl, aby teraz zaserwować chłopakowi zimny prysznic jakimś niewybrednym komentarzem, bo taką miała już przewrotną naturę: raz, bo była trzpiotowatą nastolatką, dwa, bo ten cielęcy wzrok Bulstrode'a był taki słodki, że aż skoczył jej poziom cukru we krwi!!!
Ostatecznie zdusiła w sobie dziewczęcy chichot, zanim ten zdążył wydostać się na zewnątrz, co nie było jednak mądrym posunięciem: ów chichocik, tak brutalnie zdławiony, zagnieździł się zamiast tego w brzuszku Lorraine, gdzie uległ przemianie w głupie, wyjątkowo natrętne motylki, kiedy Atreus zmniejszył dzielący ich dystans. Widać bycie wilą stanowiło czasami broń obosieczną. Ale motylki szybko przemieniły się we wściekłe osy, ponieważ rozbawiony ton Atreusa przypomniał jej, jaka jest wŚciEkŁa na Antoniego, Avelinę i Martę!!
- Przyjaźnicie się z Antonim, nie powinien tak brać dobrego przykładu ze starszego kolegi? - westchnęła boleśnie Lorraine, odciskając mokre pukle na palcach z nadmiaru wody. Niechybnie zaczną się kręcić od wilgoci. - Chyba, że jednak nie jesteś takim wzorem cnót, na jakiego wyglądasz... - zmrużyła oczka, rzucając Atreusowi cwane spojrzenie, ale na jej ustach szybko zagościł uśmiech, kiedy - niby przypadkiem - wspomniał o swoich perypetiach w damskiej toalecie, potwierdzając jej domysły. Ale wcale nie wydawała się z tego powodu niezadowolona, zwłaszcza, kiedy konspiracyjnym tonem obiecał jej zemstę.
- Zapomnij, proszę, o tym, co mówiłam, jesteś najlepszy, nic nie poprawiłoby mi humoru bardziej niż Borgin ujeżdżający kałamarnicę. To co, jutro o tej samej porze na błoniach? Mam dać ci pukiel włosów czy inny fant, żeby wesprzeć cię w tym pojedynku? - przewróciła z rozbawieniem oczami, teraz wyciskając wodę z krawata. Zrobiło jej się zimno od tego stania w mokrym ubraniu, i czuła, że jeszcze chwila, a zacznie drżeć. Rzuciła Bulstrode'owi przeciągle spojrzenie, rozważając pewną myśl.
- Hej, Atreus, wiesz co... Mógłbyś ze mną pójść do tej łazienki? Uśmiechnałbyś się do Marty tak ładnie, jak do mnie teraz, odwrócił jej uwagę, a ja uratowałabym resztę swoich rzeczy przed powodzią. Ta Marta jest na mnie szczególnie cięta... To może mieć związek z tym, że kazałam jej zagrać w połącz-kropki na piegach na nosie, zamiast straszyć niewinnych przechodniów. - Zmarszczyła lekko brwi, jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak wredny przytyk rzuciła zakompleksionemu duchowi; choć znając Lorraine, prędzej zastanawiała się, czy sama nie powinna reaplikować serum przeciwsłonecznego, bo może zmyło się po ostatniej kąpieli, i jej cerze też groziło niebezpieczeństwo okropnych piegów?? - Zresztą, nie potrzebujesz się też odświeżyć po... cokolwiek za wygibasy robicie podczas treningów? - poprosiła grzecznie. - Ewentualnie możesz zrobić parę dodatkowych pompek i wtedy spacyfikować Martę zapachem potu. - Puściła mu figlarnie oczko, jak gdyby nigdy nic.
A po głowie zaczęła jej krążyć uparta myśl, aby teraz zaserwować chłopakowi zimny prysznic jakimś niewybrednym komentarzem, bo taką miała już przewrotną naturę: raz, bo była trzpiotowatą nastolatką, dwa, bo ten cielęcy wzrok Bulstrode'a był taki słodki, że aż skoczył jej poziom cukru we krwi!!!
Ostatecznie zdusiła w sobie dziewczęcy chichot, zanim ten zdążył wydostać się na zewnątrz, co nie było jednak mądrym posunięciem: ów chichocik, tak brutalnie zdławiony, zagnieździł się zamiast tego w brzuszku Lorraine, gdzie uległ przemianie w głupie, wyjątkowo natrętne motylki, kiedy Atreus zmniejszył dzielący ich dystans. Widać bycie wilą stanowiło czasami broń obosieczną. Ale motylki szybko przemieniły się we wściekłe osy, ponieważ rozbawiony ton Atreusa przypomniał jej, jaka jest wŚciEkŁa na Antoniego, Avelinę i Martę!!
- Przyjaźnicie się z Antonim, nie powinien tak brać dobrego przykładu ze starszego kolegi? - westchnęła boleśnie Lorraine, odciskając mokre pukle na palcach z nadmiaru wody. Niechybnie zaczną się kręcić od wilgoci. - Chyba, że jednak nie jesteś takim wzorem cnót, na jakiego wyglądasz... - zmrużyła oczka, rzucając Atreusowi cwane spojrzenie, ale na jej ustach szybko zagościł uśmiech, kiedy - niby przypadkiem - wspomniał o swoich perypetiach w damskiej toalecie, potwierdzając jej domysły. Ale wcale nie wydawała się z tego powodu niezadowolona, zwłaszcza, kiedy konspiracyjnym tonem obiecał jej zemstę.
- Zapomnij, proszę, o tym, co mówiłam, jesteś najlepszy, nic nie poprawiłoby mi humoru bardziej niż Borgin ujeżdżający kałamarnicę. To co, jutro o tej samej porze na błoniach? Mam dać ci pukiel włosów czy inny fant, żeby wesprzeć cię w tym pojedynku? - przewróciła z rozbawieniem oczami, teraz wyciskając wodę z krawata. Zrobiło jej się zimno od tego stania w mokrym ubraniu, i czuła, że jeszcze chwila, a zacznie drżeć. Rzuciła Bulstrode'owi przeciągle spojrzenie, rozważając pewną myśl.
- Hej, Atreus, wiesz co... Mógłbyś ze mną pójść do tej łazienki? Uśmiechnałbyś się do Marty tak ładnie, jak do mnie teraz, odwrócił jej uwagę, a ja uratowałabym resztę swoich rzeczy przed powodzią. Ta Marta jest na mnie szczególnie cięta... To może mieć związek z tym, że kazałam jej zagrać w połącz-kropki na piegach na nosie, zamiast straszyć niewinnych przechodniów. - Zmarszczyła lekko brwi, jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak wredny przytyk rzuciła zakompleksionemu duchowi; choć znając Lorraine, prędzej zastanawiała się, czy sama nie powinna reaplikować serum przeciwsłonecznego, bo może zmyło się po ostatniej kąpieli, i jej cerze też groziło niebezpieczeństwo okropnych piegów?? - Zresztą, nie potrzebujesz się też odświeżyć po... cokolwiek za wygibasy robicie podczas treningów? - poprosiła grzecznie. - Ewentualnie możesz zrobić parę dodatkowych pompek i wtedy spacyfikować Martę zapachem potu. - Puściła mu figlarnie oczko, jak gdyby nigdy nic.