Prychnęła głośno, kiedy się odezwał. Nie podobało jej się zupełnie to, w jaką stronę zmierzała ta rozmowa. Irytowała się mocno, czuła nawet, że trochę za bardzo, ale nie chciała dać Erikowi satysfkacji i przyznać mu racji. Nie znosiła robić teog w takich momentach. Szczególnie, że na początku te jej oskarżenia faktycznie wydawały się słuszne.
Longbottom nie miał do końca wpływu na to, że jego praca była niezbepieczna. To był fakt, jako brygadzista znajdował się w różnych miejscach, często musiał radzić sobie z przestępcami. Nie była to jego wina, jak również nie był odpowiedzialny za to, że ostatnio tych sytuacji było jeszcze więcej - spowodowane to było zwiększoną aktywnością Voldemorta. Z tego również zdawała sobie sprawę. Podchodziła jednak do tematu bardzo emocjonalnie, jeszcze przed chwilą czuła przecież, że dzieje mu się krzywda. Na dłuższą metę było to naprawdę męczące. Nie chciała się bać, nie znosiła uczucia strachu, a było ono coraz silniejsze.
Westchnęła ciężko, kiedy Erik kontynuował swój wywód. - Ja wiem Erik, wiem, że robisz wszystko, żeby przeżyć. - Ruszyły ją te słowa, może zbyt ostro podeszła do tej wymiany zdań? Zaraz zacznie się obwniać za swoją nieprzemyślaną i zbyt emocjonalną reakcję. Powinna się cieszyć, że Longbottom żyje i ma się dobrze.
Tyle, że ten traktor... to nie było związane z jego pracą, a podejściem do życia. Norka nie wlazłaby na takie urządznie, miała za krótkie nogi, przynajmniej tak to sobie tłumaczyła. Wiedziała, że presja grupy potrafi zrobić swoje, ale wydawało jej się, że przyjaciel potrafi być asertywny - jak widać nie do końca.
- Po co mnie tam zabierzesz ze sobą? Żebym patrzyła jak wjeżdżasz w kolejne drzewo?! - Uniosła się po raz kolejny. Czasami zupełnie nie rozumiała jego toku myślenia, to był właśnie jeden z tych razów.
- Nie wsiadłabym, nie dosięgnęłabym do niego. - Postanowiła mu o tym przypomnieć. Może gdyby była nieco wyższa to też by spróbowała, ale jej wzrost był dla niej sporym ograniczeniem.
- POKAZ, chyba się zagolopowałeś. - Nie byłaby sobą, gdyby nie zrobiła mu na złość. Nie podobało się jej to, że potraktował to tak, jakby robiła to na pokaz. Siegnęła więc po kubek i jednym haustem wypiła jego zawartość. Prawie się przy tym zakrztusiła, jednak była w stanie się poświęcić dla idei.