06.11.2023, 16:30 ✶
Wbrew pozorom to nie chęć zarobku na tym co jeszcze zmarły mag miał w swojej chacie napędzała Olliego do tego przedwsięzięcia. Sama wizja poznania czegoś nowego była wystarczającym powodem. Delikatnie przekrzywił głowę niczym kot oglądający ciekawą rzecz, kiedy wspomniała o fakcie, że musi upewnić się co do tego, iż potrafi sam o siebie zadbać.
- I jak chcesz sprawdzić, czy jestem zdolny zatroszczyć się o swój tyłek, bo podejrzewam, że na słowo mi nie uwierzysz - doprawdy był ciekaw jak chciała to sprawdzić. Nie żeby miał coś przeciwko pokazywaniu temu jak sprawny jest w używaniu różdżki, ale dobrze wiedział, że testy a rzeczywistość to co innego. Chyba nie rzuci go do walki z jakimiś magicznymi stworami? Kiedy ta myśl przebiegł mu przez umysł spojrzał nieco zaniepokojony na Geraldine.
- Myślę, że mogą być jakieś zabezpieczenia z zewnątrz, ale w samej chacie powinno być bezpiecznie, nie był to szalony wynalazca czy nawiedzony praktykant czarnej magii. Był dość specyficznym magiem to prawda, ale nigdy nie stwarzał niebezpieczeństwa innym - przedstawił tyle co wiedział o nieboszczyku, ale posiłkował się jedynie zasłyszaną wiedzą z drugiej reki, nic bezpośredniego.
- Termin zostawiam Tobie, ja jestem gotowy wyruszyć choćby teraz - o tak, nic go tu nie trzymało. Stałej pracy jeszcze nie posiadał, a co za tym idzie mógł swobodnie manipulować sowim kalendarzem, który i tak świecił pustkami.
- I jak chcesz sprawdzić, czy jestem zdolny zatroszczyć się o swój tyłek, bo podejrzewam, że na słowo mi nie uwierzysz - doprawdy był ciekaw jak chciała to sprawdzić. Nie żeby miał coś przeciwko pokazywaniu temu jak sprawny jest w używaniu różdżki, ale dobrze wiedział, że testy a rzeczywistość to co innego. Chyba nie rzuci go do walki z jakimiś magicznymi stworami? Kiedy ta myśl przebiegł mu przez umysł spojrzał nieco zaniepokojony na Geraldine.
- Myślę, że mogą być jakieś zabezpieczenia z zewnątrz, ale w samej chacie powinno być bezpiecznie, nie był to szalony wynalazca czy nawiedzony praktykant czarnej magii. Był dość specyficznym magiem to prawda, ale nigdy nie stwarzał niebezpieczeństwa innym - przedstawił tyle co wiedział o nieboszczyku, ale posiłkował się jedynie zasłyszaną wiedzą z drugiej reki, nic bezpośredniego.
- Termin zostawiam Tobie, ja jestem gotowy wyruszyć choćby teraz - o tak, nic go tu nie trzymało. Stałej pracy jeszcze nie posiadał, a co za tym idzie mógł swobodnie manipulować sowim kalendarzem, który i tak świecił pustkami.