Pierwszą osobą, która pojawiła się na miejscu był Erik. Dostał od Nory bojowe zadanie, wykorzystała go - bo miała pewność, że jej nie odmówi. Jak zawsze. Wczoraj już widziała próbkę jego możliwości, kostium kota, który udało jej się zorganizować wyglądał na nim fantastycznie - jakby został dokładnie na niego uszyty. Ona to miała oko do dopasowywania kostiumów. Niesamowicie była z siebie dumna. - Wystarczy, że jesteś Erik, daj się ponieść, a myślę, że reszta przyjdzie sama.- Powiedziała jeszcze do przyjaciela.
Punktualnie - jak zawsze pojawiła się Brenna, nie przybyła jednak sama, a z obstawą, co niesamowicie ucieszyło pannę Figg. - Witaj Brenn, dobrze Cię widzieć, cieszy mnie, że nie przyszłaś tutaj sama! - Kolejne osoby do wykarmienia, a na tym jej najbardziej zależało. Znała kuzynkę Longbottomów - Witaj Mav, no zgadnij czyj?- Oczywiście, że nie Erika. Na pewno sam by nie wpadł na to, aby przebrać się za wyrośniętego kota. Coraz bardziej była jednak zadowolona ze swojego pomysłu, gdy widziała reakcje przybyłych gości. - Miło mi Cię poznać. - uścisnęła rękę Idzie, której to nie kojarzyła jeszcze. - Nora Figg, właścicielka tego przybytku - Wypadało się chyba przedstawić. - Trochę czasu zeszło, ale mam nadzieję, że było warto.
Kolejną osobą, która pojawiła się w środku była Serpahina Prewett. Nora nie znała tej kobiet. Podeszła do niej, aby uścisnąć jej dłoń i się przywitać, a nóż widelec przydadzą jej się nowe znajomości. - Nora Figg, ale nie trzeba było!- Odparła, kiedy tamta wręczyła jej torbę. Jak na razie nie zamierzała zajrzeć do środka. Odeszła na moment od towarzystwa, kiedy zobaczyła kolejną osobę, która przekroczyła drzwi. To Selwynówna, z którą w czasach nauki w Hogwarcie była naprawdę blisko. Nie spodziewała się, że ją tutaj dzisiaj zobaczy. Przytuliła wiec dobrą znajomą na przywitanie. - Alice, kopę lat, dawno Cię nie widziałam, bardzo mi miło, że tu przyszłać.- Naprawdę ucieszyła się z widoku kobiety. Może te plakaty wcale nie był takim głupim pomysłem, jeśli ściągną tu choć połowę jej znajomych z Hogwartu to będzie naprawdę wspaniałe rozpoczęcie działalności. Alice sięgnęła po ciastko z wróżbą, kiedy je przełamała ukazał jej się napis „Zagubiony pieniądz można odnaleźć, zagubione chwile - nigdy” Co zrobi z tą wróżbą? To już sprawa panny Selwyn.
Stała w okolicy drzwi, kiedy do cukierni weszła Cecily tuż za nią stos paczek, i ktoś jeszcze, kogo nie mogła dostrzec zza tego całego cygańskiego taboru, który ze sobą przynieśli jednak domyśliła się, że był to Silly. To musiał być on, prawda? - Cecily, czyś Ty do reszty oszalała? Tyle tego, czy przyniosłaś tu połowę swojego domu? Znaczy Silas przyniósł? Merlin Cię opuścił.- Uśmiechnęła się do kobiety. Humor miała wyśmienity, gdyż właściwie to pojawili się tutaj wszyscy najbliżsi jej sercu. - Oczywiście, stawiaj gdzie popadnie.- Powiedziała jeszcze do Silly'ego, a gdy uwolnił się od tych wszystkich fantów, mogła go na spokojnie uścisnąć na przywitanie. - Ty to się z nią masz...- Szepnęła mu jeszcze po cichu, żeby Cecily nie usłyszała. - Powiem tak, mam nadzieję, że będzie dokładnie tak jak mówisz, bo nie zamierzam szybko zwinąć interesu, także przekazujcie dalej, że to cudowne miejsce już działa.- Liczyła, że przepowiednia Cresswella się spełni. - Kotek, cudowny kotek, my lubimy wszystko, co związane z kotkami!- Odparła z entuzjazmem do Cecily, podeszła bliżej, aby obejrzeć dokładnie ten podarunek. - Postawmy go na ladzie!- Nie zwlekając zbyt długo, postawiła prezent w miejscu, które wydawało się być do tego idealne. - Piękne kwiaty, na pewno znajdziemy dla nich miejsce!- Czy Erik już wczoraj nie wspominał, że ma tutaj zbyt wiele bibelotów? No, ale kto by się tam tym przejmował.
Salem spacerował sobie między gośćmi - Witam panienkę Longbottom. - odparł do Brenny, gdy ta się z nim przywitała. - Widzę, że na panienki znajomości zawsze można liczyć.- Dodał jeszcze, zadowolony z tego, że przyprowadziła swoich znajomych. No i wtedy, wtedy kocur został zauważony przez Silasa. Nie zdążył nawet mrugnąć, kiedy mężczyzna zaczął go miziać. Nie powinien tak publicznie, wśród tych ludzi, ale było to takie przyjemne. - Jestem najlepszym mruczkiem na świecie. Ja mam mięciutki brzuszek!- Powiedział, a może wymruczał gadający kocur. - Och, jak przyjemnie, niech pan nie przestaje.- Kot wyglądał na bardzo zadowolonego!
- Dobrze, teraz może czas na specjały.- Nora podeszła do baru i sięgnęła po tacę, na której znajdował się cały stos pączków. Przeszła z tacą obok wszystkich gości, aby każdy mógł sobie wybrać jednego pączka. - Smacznego!- Była ciekawa, czy spodobają im się efekty spowodowane przez magiczne pyszności, z drugiej jednak strony potrzebowali jakichś atrakcji, musiała sobie jakoś przyciągnąć klientów.
Prośba ode mnie na rzut k10, żeby zobaczyć, jaki pączek się komu trafił
Jednak nie k10, wybieracie liczby 1-10, żeby się nie powtarzały, 1, 3, już zajęte