06.11.2023, 20:15 ✶
Olivia uniosła brew.
- W Azkabanie? Za kłusownictwo? - doprawdy, dziwne czasy nastały, że za coś takiego czekał Azkaban. Ale... Z drugiej strony Brenna pracowała w BUM, więc na pewno wiedziała więcej niż taka zwykła Quirke, której zadaniem było tylko robić i dostarczać eliksiry. Kiwnęła więc głową i z ciekawością obserwowała kolejne czynności, które Brenna robiła. Tu zwinąć, tu pokwitować, tu się podpisać... - Głupio się przyznać, ale myślałam że zajmujecie się głównie pracą w terenie. Wiesz, przy użyciu różdżek, a nie pióra.
Uśmiechnęła się, odprowadzając Brennę do drzwi. Gdy ta już w końcu odblokowała drzwi, ruda odetchnęła z ulgą.
- Zawsze chętnie ci pomożemy. Dziękuję ci, że obeszło się bez moich rodziców. Będziemy na przyszłość uważniejsze - Olivia przeciągnęła się. Ależ to był dzień! Jak nic należało jej się wolne. Kij, że był dopiero ranek - tyle emocji zasługiwało na solidny odpoczynek przy szklaneczce czegoś mocniejszego. - Wpadaj kiedy chcesz. Chociaż niekoniecznie z nakazem przeszukania.
Mrugnęła do Brenny wesoło. Mogła tak żartować, bo sumienie miała czyste. Nawet gdyby wywrócili Fiolkę do góry nogami, nic by nie znaleźli. Czyści jak łza, dobrzy do bólu. I nawet pokwitowania zakupu wydawali. Biznes idealny.
- W Azkabanie? Za kłusownictwo? - doprawdy, dziwne czasy nastały, że za coś takiego czekał Azkaban. Ale... Z drugiej strony Brenna pracowała w BUM, więc na pewno wiedziała więcej niż taka zwykła Quirke, której zadaniem było tylko robić i dostarczać eliksiry. Kiwnęła więc głową i z ciekawością obserwowała kolejne czynności, które Brenna robiła. Tu zwinąć, tu pokwitować, tu się podpisać... - Głupio się przyznać, ale myślałam że zajmujecie się głównie pracą w terenie. Wiesz, przy użyciu różdżek, a nie pióra.
Uśmiechnęła się, odprowadzając Brennę do drzwi. Gdy ta już w końcu odblokowała drzwi, ruda odetchnęła z ulgą.
- Zawsze chętnie ci pomożemy. Dziękuję ci, że obeszło się bez moich rodziców. Będziemy na przyszłość uważniejsze - Olivia przeciągnęła się. Ależ to był dzień! Jak nic należało jej się wolne. Kij, że był dopiero ranek - tyle emocji zasługiwało na solidny odpoczynek przy szklaneczce czegoś mocniejszego. - Wpadaj kiedy chcesz. Chociaż niekoniecznie z nakazem przeszukania.
Mrugnęła do Brenny wesoło. Mogła tak żartować, bo sumienie miała czyste. Nawet gdyby wywrócili Fiolkę do góry nogami, nic by nie znaleźli. Czyści jak łza, dobrzy do bólu. I nawet pokwitowania zakupu wydawali. Biznes idealny.
Koniec sesji