Nie zdążyła podziękować temu mężczyźnie za pomoc. Może jeszcze kiedyś go spotka, wtedy na pewno to zrobi. Samej zapewne nie udałoby się jej stąd wydostać. Mogła zginąć, gdzieś w środku. Była mu ogromnie wdzięczna za pomoc. Nie mogła się tym jednak teraz zająć, bo miała na głowie to maleństwo, które tutaj znalazła. Musiała znaleźć rodziców tego dziecka.
Norka nie zamierzała stąd odejść, do momentu w którym nie upewni się, że ten mały człowiek nie jest bezpieczny. Widziała, że ludzie uciekają w panice, ona jednak nie mogła tego zrobić, nie dopóki nie będzie miała pewności, że dziecko bezpiecznie trafi do domu.
Norka wzięła na ręce trzęsące się maleństwo. Może nie była specjalnie silna, jednak czuła, że jej bliskość pomoże mu się uspokoić. - Ciii, już dobrze, nic ci się nie stanie. - Próbowała jakoś dodać mu otuchy.
Usłyszała głosy, które nawoływały głośno jakieś imię. - Jesteś może James? - Chłopiec był tak wystraszony, że nie był w stanie wypowiedzieć ani słowa. Instynkt jednak podpowiadał Norce, że powinna się tym zainteresować. Ruszyła w stronę głosów, aby zobaczyć, kogo szukają.
Matka chłopca dostrzegła go pierwsza, wybiegła w stronę Norki, aby wziąć dziecko na swoje ręce. James, skarbie, myślałam, że cię nie odnajdziemy - Zwróciła się od razu do chłopca. Następnie przytuliła Figg w podzięce za pomoc. Porozmawiały krótką chwilę, a później opuściły to miejsce, w którym doszło do popisu sił śmierciożerców.