- Mogę być z tobą szczera? - Właściwie pytanie było z tych retorycznych, pozwoliła więc sobie kontynuować. - Nie będę się upewniać, po prostu, jak zrobi się gorąco, to cię zostawię i będziesz musiał sobie poradzić sam. - Spoglądała na niego uważnie, kiedy wypowiadała te słowa. Chciała zobaczyć jego reakcję. Yaxley nie była niczyim stróżem, szczególnie w nieznanych miejscach każdy powinien być w stanie zadbać o siebie. Co było istotne wolała o tym wspomnieć wcześniej, aby kompan mógł realnie podejść do swoich możliwości. Nie chciała mieć nikogo na sumieniu, wolała go ostrzec, aby miał świadomość tego, jak się sprawa miała.
- To sporo ułatwia, jeśli zabezpieczenia znajdowałyby się tylko na zewnątrz. - Na pewno będzie ostrożna i w środku, nigdy bowiem nie można być pewnym, jak się sprawy mają, jednak zakładała, że skoro Ollie jest tego taki pewien, to na pewno nie czerpie tych informacji z gwiazd, tylko posiada jakieś realne źródło.
- Tak, czy siak, warto podchodzić do tego z dozą ostrożności. - Przezorność popłacała, nauczyła się tego poprzez lata doświadczenia, gdy była młodsza bardzo często niepotrzebnie ryzykowała, teraz jednak wolała nieco spokojniej podchodzić do sprawy.
- W takim wypadku wybiorę jakąś w miarę przystępną datę, jeśli tobie jest to obojętne. Muszę zerknąć na swoje aktualne zobowiązania, bo trochę się ich nazbierało. - Miała ostatnio bardzo dużo zleceń, co niesamowicie ją cieszyło, bo przynosiła to również korzyści materialne. Jednak to nie było najważniejsze, wiele zleceń było równe sporej ilości przygód, a to Geraldine lubiła w tym najbardziej. Nie znosiła stagnacji.