• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine

[13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#1
06.11.2023, 22:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.11.2024, 22:11 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic II

Nie było to dla niej żadną nowością, że większość część czasu spędzała w lasach. Tym razem padło na jeden w okolicy Londynu. Dostała niewielkie zlecenie, miała znaleźć dla jednego z okolicznych dostawców trzminorki. Nie było to nic szczególnie ambitnego. Uważała, że została stworzona do czegoś więcej niż łapania owadów, ale pieniądze nie śmierdziały, także zaoferowała swoje usługi. Nie musiała się wybierać daleko, te stworzenia można było spotkać niemalże w każdym lesie, dlatego też mogła na tym skorzystać. Szybko zrobić swoją robotę, a później mieć niemal cały dzień wolnego. Pomysł wydawał się jej być wyśmienity, szczególnie, że pogoda była wspaniała, zamierzała więc pozostałą część dnia leżeć gdzieś na łące słuchając śpiewu ptaków. ( Tak naprawdę zapewne skończy się to na powrocie do Londynu i odwiedzinach w ogródku jakiegoś pubu, ale chciała się choć trochę połudzić).

Udało jej się znaleźć stado stworzeń, których szukała. Była przygotowana, miała przy sobie siatkę na owady, w którą udało jej się je złapać. Przerzuciła zawartość do sporej fiolki, którą wsadziła do torby przewieszonej przez ramię. Wspaniały to był dzień, taki zupełnie bezproblemowy.

Poprawiła sobie jednym, szybkim ruchem ręki kapelusz, który miała na głowie. Zabrała go ze sobą, aby chronił ją przed słońcem. Ubrana była standardowo dla siebie, w ciężkie buty, zdecydowanie nie wyglądały na odpowiednie na taką pogodę, ale to był las, w każdej chwili mogło ją coś ujebać w nogę. Długie, skórzane spodnie, w których straszne smażył jej się tyłek, ale czego się nie zrobi, aby dobrze wyglądać, a do tego za dużą, lnianą koszulę z długim rękawem - wolała uniknąć żerowania owadów na swoich rękach. Koszula zdecydowanie nie wyglądała jakby była jej, a raczej starszego brata, czy coś. W tym przypadku pewnie jednego z mężczyzn z którymi mieszkała.

Już miała wychodzić z lasu, gdy coś zwróciło jej uwagę. - Co do chuja. - Mruknęła do siebie jakże elokwentnie. Musiała sprawdzić co to było, może jakieś dziwne stworzenie? W dłoni nadal trzymała tę nieszczęsną siatkę na owady, jakby coś posłuży jej za narzędzie, którym się obroni. W końcu świetnie władała szpadą, powinna sobie więc poradzić z każdym patykiem. U boku miała różdżkę, ale sięganie po nią było ostatecznością.

Znalazła się przed posągiem. Przystanęła przed nim na chwilę i wpatrywała się w znalezisko. Co to robiło w środku lasu? To było ciekawe pytanie, póki co jednak przyglądała się rzeźbie z zainteresowaniem.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (1626), Rodolphus Lestrange (1608)




Wiadomości w tym wątku
[13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.11.2023, 22:24
RE: [13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Rodolphus Lestrange - 06.11.2023, 22:38
RE: [13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.11.2023, 07:34
RE: [13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Rodolphus Lestrange - 07.11.2023, 09:27
RE: [13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.11.2023, 11:22
RE: [13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Rodolphus Lestrange - 07.11.2023, 11:40
RE: [13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.11.2023, 13:00
RE: [13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Rodolphus Lestrange - 07.11.2023, 13:10
RE: [13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.11.2023, 13:48
RE: [13.06.1972] hej ho, do lasu by się szło | Rodolphus i Geraldine - przez Rodolphus Lestrange - 07.11.2023, 14:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa