• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych

[27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
07.11.2023, 08:56  ✶  
Ilość kaw, jakie wypiła Brenna, tym razem miała mniej wspólnego z jej nadaktywnością, a więcej z głupotą. Sama wkopała się w dodatkowy, nocny patrol, mimo tego, że rano miała stawić się w biurze. Ale nie zamierzała się przecież do tego przyznawać. A co do kawy i cukru... Brenna tutaj nie rożnicowała, bardzo lubiła także to zdrowe jedzenie, to tak po pierwsze. Po drugie... nie sądziła, aby z Voldemortem panoszącym się po Anglii przeżyła dostatecznie długo, aby nadmiar kawy stał się dla niej problemem zdrowotnym.
- Za co tu się odwdzięczać? Dzielenie się dobrem, a takie to bez wątpienia pączki, jest moją życiową misją - zapewniła Brenna, posyłając mu uśmiech znad filiżanki, którą znowu uniosła do ust.
- Tu już wkraczamy na obszar spekulacji. Wolontariusze, którzy się na nie natknęli, marnie się czuli, ale nic nie zobaczyli. Może tam były, ale się kryły? Były za słabe na jawny atak? Nic do nas nie dotarło, bo nawet jeśli ktoś wyczuł coś złego, nie potraktował tego na tyle poważnie, by uznać, że trzeba powiadomić BUM? Może teraz urosły w siłę? Albo ponieważ po Beltane mniej osób wchodzi do Kniei, zgłodniały tak bardzo, że zaczęły szukać ofiar poza nią? Z tego, co pamiętam, główny argument za utrzymywaniem dementorów w Azkabanie to poza ich skutecznością fakt, że pozbawieni więźniów, zapewne ruszyliby na ląd...
Brenna wzruszyła tu lekko ramionami, sygnalizując, że niestety w tej kwestii niewiele może dodać. Nie tylko nie znała się na tych istotach, co gorsza ci, którzy się na nich znali, niewiele potrafili na ich temat powiedzieć. A na kolejne pytanie Oriona uśmiechnęła się, jakby z odrobiną zakłopotania.
- Nawet cztery razy - przyznała, czując, że to było trochę głupie z jej strony dopiero teraz, kiedy siedziała na przeciwko Bulstroda, uchodzącego za rozsądnego. W przeciwieństwie do niej. No dobrze, już w pracy przyszło jej do głowy pierwszy raz, że to chyba było trochę niebezpieczne, kiedy rozmawiała z Atreusem. Ale wcześniej jakoś niej poświęciła temu wielu uwagi, przecież po prostu robiła swoje... - Nie byłam sama - zastrzegła szybko, bo nie była aż tak szalona. - Na razie nie atakują większych grup, chociaż kto wie, jak będzie potem? Czysto teoretycznie, skoro przypominają dementorów, może da się ich pozbyć patronusem... Ale to zakazane. Oczywiście - powiedziała, upiła kolejny łyk kawy i odstawiła filiżankę. Dawała wskazówkę, tak na wypadek, gdyby się na te stwory natknął, ale przecież nie przyzna się, że te patronusy wypróbowali. Na to znała Oriona trochę za słabo. Niby większość osób w departamencie odwracała wzrok, kiedy ktoś rzucał patronusa (często po to, by rzucić wlasnego), ale nie miała pojęcia, jak mocno Orion jest przywiazany do litery prawa.
- Mamy jeszcze sprawę Charliego Dafoe. Chłopiec, kilkuletni, po spotkaniu z nimi stał się starcem - powiedziała, a w jej głos wkradły się ponure nuty. - Chyba było coś jeszcze, ale nie udało mi się o tym nic dowiedzieć, albo to plotki, albo sprawę zgarnęli Niewymowni... w każdym razie specjaliści powtarzają, że nie spotkali się z czymś takim. Zakładałabym, że albo te stwory wylazły z limbo, albo pod wpływem magii tych świateł na Beltane coś... ewoluowało? Ale to teorie laika, bo nawet eksperci w temacie nie potrafią nic na razie powiedzieć. W każdym razie, to tyle, jeśli chodzi o fakty i większość moich spekulacji.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2531), Orion Bulstrode (2582)




Wiadomości w tym wątku
[27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 18.09.2023, 20:40
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Orion Bulstrode - 17.10.2023, 00:19
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 17.10.2023, 00:34
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Orion Bulstrode - 17.10.2023, 00:58
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 17.10.2023, 07:39
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Orion Bulstrode - 07.11.2023, 01:24
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 07.11.2023, 08:56
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Orion Bulstrode - 27.11.2023, 02:33
RE: [27.05.72, wieczór, restauracja przy Horyzontalnej] W cieniu umarłych - przez Brenna Longbottom - 27.11.2023, 12:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa