Pojedynek zakończył się remisem. Nie było wygranego ani przegranego. Dużym plusem było także bezpieczeństwo na terenie wydarzenia, gdzie aurorzy i uzdrowiciele nie musieli interweniować. Nie doszły do niego nawet żadne niepokojące informacje ze strony osób z jego wydziału. To dobrze. Nawet jeżeli nic miałoby się nie wydarzyć, lepiej dobrze zabezpieczać miejsca. Ostatnie wydarzenia w kraju zmuszają wielu przedstawicieli wydziałów w Ministerstwie do reagowania nawet wcześniej. Tak i tutaj Laurence dopilnował, aby uzdrowiciele byli obecni w razie konieczności. Nie tylko ze względu na możliwych rannych pojedynku, ale ogólnie.
Znajomi Phillipa już zgadali się na wspólne wyjście, bo było widać jak ich frekwencja zaczęła maleć. Z jego rodziny też powoli będą się ulatniać i kto wie, czy Louvain też planował jakieś przejście do baru. Laurence ze względu na opiekę nad synem, nie mógł sobie pozwolić. Będzie jeszcze okazja aby porozmawiać z rodzeństwem. Ucieszyło go, że Loretta się pojawiła. Ale niepokoiła go nieobecność Williama. Będzie musiał go odwiedzić.
Stwierdzając, że z synem widzieli wszystko i mały Loius powinien być w domu, wziął za rękę syna i pożegnał się z każdym członkiem rodziny. Również Louvaina poinformował, że będzie wracał do siebie i dodał mu otuchy, że nawet jak pojedynek skończył się remisem, to i tak jest z niego dumny.
Po wymianach zdań, Laurence z Loiusem opuścili miejsce.