Od razu tam ogromna. Geraldine po prostu nieco wyróżniała się z tłumu. Nadal czasem miewała kompleksy z powodu swojego nietypowego wzrostu, przez niego bowiem była szykanowana jako dzieciak. Nie mogła z tym jednak nic zrobić, przecież nie miała wpływu na swoje geny, które należały do całkiem ciekawych. Ktoś z jej przodków bowiem zaliczył kiedyś olbrzyma i stąd te problemy z nie do końca normalnym wzrostem.
- Bardzo dziwne, szczególnie, że jesteśmy w lesie. Ta rzeźba zupełnie nie pasuje do otoczenia. - kto, jak kto, ale Yaxley spędzała w miejscach jak to sporo czasu i może czasem znajdowała jakieś opuszczone budowle, jednak nigdy nie zdarzyło jej się znaleźć posągu, który stał sobie pośrodku niczego.
Przewróciła oczami i ciężko westchnęła, gdy zobaczyła, że wyciąga ródżkę. - Jakbym chciała zrobić ci krzywdę, to już dawno byś leżał. - Dodała jeszcze, żeby o tym wiedział. Skoro nie było to dla niego takie oczywiste.
Oczywiście, że nie udało jej się rzucić zaklęcia. Nie był to jej szczęśliwy dzień, jak zawsze przy obcym musiała pokazać jaką jest kaleką. Taka była potężna. Nie ma się co dziwić, że Gerry najczęściej sięgała po siłę fizyczną, a nie czary. Swoim rękom mogła ufać w pełni, rożdżce nie do końca - jak widać na załączonym obrazku.
- Jasne, jak widać ze mną nie współpracuje. - Nie miała nic przeciwko temu, aby mężczyzna zaangażował się w odczarowanie rzeźby. Może mu pójdzie lepiej.
Oczywiście, że mu się udało. Najwyraźniej jego umiejętności były lepsze od tych, które ona posiadała. Odsunęła się w między czasie do tyłu, aby dać mu większe pole do manewru - na szczęście, posąg bowiem przestał być kamieniem, a zamienił się w kobietę, która ruszyła do przodu. Chciała uciec - tylko przed czym?
Czarownica opadła na kolana, Rodolphus zbliżył się do niej, Yaxley więc ciągle pozostawała w tyłu, żeby nie przerazić jej jeszcze bardziej. Przed chwilą przecież jeszcze była zaklęta w kamień, a teraz spotkała dwoje, zupełnie obcych ludzi, to musiał być szok.
Tyle, że gdy opadła na ziemię zaczęła krzyczeć. Geraldine odruchowo zakryła rękoma uszy, a po chwili dźwięk się urwał. Czar przestał działać, a ona zamieniła się w kamień - ponownie. - Pojebana sprawa, chyba się nie da jej tak na stałe odczarować. - Podzieliła się z nim swoimi przypuszczeniami.