Cynthia nie była jedyną kobietą, która robiła to co chciałaby. Podobne zachowanie miała siostra Nicholasa, Geraldine. Dziewczyna miała odmienne poglądy do reszty rodziny i chodziła jak kot swoimi ścieżkami. Nicholas jako starszy brat, nawet jak mu także nie do końca odpowiadało to, jak sobie utorowała drogę sukcesu w życiu, wspierał ją, podobnie jak młodsi bracia. Jedynie matka wylewała swoje poty i nerwy, nie mogąc do końca pogodzić się z decyzjami Geraldine. Ważne, że choć dużo sobie pomagają i ojcu przy rozwijaniu interesu rodzinnego, organizacji Artemis.
Pannę Flint, Yaxley „tolerował”, bo nie powiemy aby się przywiązał czy też cokolwiek innego wobec niej czuł. Miała bardzo podobne podejście do pracy jak on, niemal bardzo podobny temat pracy jaką była śmierć. Każde jednak w innym wydziale ją badało na innych stanowiskach. Przebywanie w towarzystwie jednej kobiety, nie było dla niego uciążliwe, zwłaszcza tej, która akceptowała jego obecność. Pomimo faktu utrzymywanego dystansu międzyludzkiego, z powodu swojej chłodnej aury i spojrzenia. Kobiety szanował, czemu więc miałby wobec niej zachowywać się inaczej? Zwłaszcza, że mogą za jakiś czas być rodziną.
- Tak. Zostaję tutaj na parę dni. Ty jutro wracasz.Uspokoił ją, jeżeli przejmowała się, że zostawił Arvida i postanowił jej dotrzymać towarzystwa. Trochę czuł się winnym tego zamieszania na Nocturnie, że tutaj trafiła. Z Arvidem będzie miał dużo czasu na spędzenie czasu i w sprawach pracy. Może i Nicholas nie wyglądał na kogoś, kto by odkładał plany, ale w tym przypadku był do tego zmuszony. Nie zostawi jej tak samej na obcym dla niej terytorium.
Zauważając gest, którym Cynthia wskazała miejsce obok siebie, podszedł bliżej i usiadł obok niej. Z tematu snu, przeszła znów na jego przyjaciela.
- I tak nie zasnę. A o Arvida się nie martw.
Wyjaśnił dość poważnie i zaczynał mieć obawy, czy Cynthia rzeczywiście nic nie widziała, czy może zdążyła się czegoś domyślać. Może coś podsłuchała, nawet przez przypadek? W takiej sytuacji, Nicholas wolałby, aby powiedziała mu to wprost. Wiedziałby, na czym stoi i czy jego sekret jest nadal bezpieczny czy też nie. Siedział z pociągniętym kolanem do siebie, opierając na nim przedramię. Drugą nogę miał wyprostowaną, jaki rękę za sobą aby się podeprzeć.