Geraldine wolała być szczera. Wydawało jej się, że tak będzie po prostu lepiej, jeśli zda sobie sprawę w co się pakował. Ostatecznie i tak by go nie zostawiła na pastwę losu, ale wolała mieć czyste sumienie, gdyby coś poszło nie tak. Nie zniosłaby poczucia winy wynikającego z utajenia prawdy.
- Wydaje mi się, że tak jest bezpieczniej, kiedy masz świadomość na co się piszesz. Nie chciałabym, żeby coś zostało niedopowiedziane, mogłyby z tego wyniknąć jakieś problemy. - Postanowiła mu wyjaśnić dlaczego stawa sprawę jasno. Nie zauważyła w nim zmiany nastawienia, najprawdopodobniej więc po prostu przyjął, że tak właśnie będzie.
- Całkiem rozsądne podejście, długo pożyjesz jeśli nadal będziesz myślał w ten sposób. - Nie wszyscy których znała byli w stanie poprosić o pomoc. Woleli ryzykować życia, niżeli stwierdzić, że nie są samowystarczalni. Uważała to za głupie, zupełnie niepotrzebne ryzyko, którego można było uniknąć. Sama - mimo, że wolała działać na własną rękę potrafiła sięgnąć po pomoc, jeśli wynikała taka potrzeba. Była świadoma swoich braków w wiedzy.
Nie do końca przepadała z częścią rozmowy do której teraz przeszli. Wiadomo, lubiła pieniądze, wiedziała, że musi je zarabiać, żeby żyć ale ciężko jej było wycenić swoją pracę przed zadaniem. Szczególnie, że informacje były dosyć mało szczegółowe. - Nie mam pojęcia z czym przyjdzie nam się mierzyć, wydaje mi się, iż najbardziej sprawiedliwe będzie jak wycenię usługę po jej realizacji. Oczywiście nie oskubię cię co do ostatniego sykla. - Nie wyglądał jej na kogoś majętnego. Nie miała w zwyczaju brać dużo od takich osób. Zdecydowanie większą przyjemność sprawiało jej ogołacanie bogaczy, kiedy spełniała ich zachcianki.