Giovanni z ekscytacją podszedł do Mugoli.
— Dzień dobry, czy panowie są tutejsi? — Spytał.
Mugole obrzucili go skonfundowanym wzrokiem i jeden z nich odpowiedział:
— Ta, bo co?
— Wspaniała wiadomość! Tak się składa, że również mieszkam w Dolinie Godryka, ale jeszcze nie miałem przyjemności panów poznać. Jestem Giovanni Urquart.
Podszedł bliżej, by uścisnąć dłoń z każdym z panów. Każdy z nich zgodził się na to, mrucząc przy okazji swoje personalia. Bob, Rob i Tobey.
— To jest Xenophilius Lovegood, — Giovanni wskazał na czarodzieja — mój dzisiejszy towarzysz w pracy. Bo widzą, panowie, chcielibyśmy porozmawiać trochę o niedawnych wydarzeniach. Pragniemy przeprowadzić wywiady na temat postrzegania tych wszystkich nowych, magicznych wydarzeń, jakich panowie byli świadkami.
Mugole skinęli głowami, tak jak gdyby nagle załapali, czemu w ogóle ktoś do nich zagadał.
— To panowie to są ci, czarownicy? Hę? I o co chcecie nas spytać? Czy się boimy was? Bo my się was nie boimy, he, co nie, Bob?
Panowie roześmiali się popijając browarka. Gio im zawtórował z lekką niezręcznością i spojrzał na Xenophiliusa. Zapowiadało się wyśmienicie.