Odparł Nicholas dość chłodno, kiedy usłyszał słowa Laurenta, odnośnie „pozwolenia sobie zaprzeczyć jego odpowiedzi”. Brzmiało to jak faktycznie sprawdzanie swojego rozmówcy, albo kolejna gra, prowadzona przez Prewetta. Pieśń, która miała zostać rozegrana przy kolejnym spotkaniu. Opowieść, opowiedziana przy filiżance kawy. Nicholasowi nie do końca odpowiadała rozmowa o dość głębokich przemyśleniach, kiedy nie byli omamieni amortensją czy prochami.
Laurent go nie znał. I lepiej dla niego, aby jak najmniej wiedział. Nicholasowi nie zależało na tym, aby się przyjaźnili. Ważne, aby się znali i wiedzieli, co ich łączy. A czego Laurent na pewno nie wymaże ze swojej pamięci. Chyba, że pozwoli sobie na modyfikację pamięci.
Jednakże, doszło do Nicholasa, że nawet zachowaniem swoim, reakcją, może coś sugerować Prewettowi. Nie był głupi, z tego co można było wywnioskować. Był ostrożny. Dokładny. Poezją potrafił zakręcić tak pytanie, że nie wiesz, kiedy coś zdradzisz między wierszami.
Zakończyli ten temat, słowami Laurenta, który oznajmił, że nie będzie dopytywać. I słusznie. Nicholas niczego nie potwierdzał, ani nie zaprzeczał. Jednak rozmowa ta nawiązana została do kłamstwa. Słowa, tłumaczonego przez pryzmat osobowości, kogo oszukujemy. Zaznaczając, iż chodzi o nas. Czy Nicholas oszukiwał sam siebie? Czy znał odpowiedź na to pytanie?
Druga część tej rozmowy miała większy priorytet, czego Nicholas oczekiwał od Laurenta. Byli tutaj, aby wypić kawę. Ale młody Prewett musiał zahaczyć o „przyjemności”, gdyby Yaxley miał ochotę to zrobić. Sprawdzał go. Nicholas faktycznie mógł wpaść w jego pułapkę. Nie fizyczną, a choćby umysłową. Mimo iż Yaxley aktywował swoją oklumencję, jakby obawiał jakiegoś wejścia w jego umysł. I odszukiwania odpowiedzi prawdy przez rozmówcę, na swoje pytania. To była delikatnie niebezpieczna gra. Gdyby Nicholas oczekiwał „przelecenia go”, na pewno nie mogliby tego zrobić tutaj. Ryzykowne byłoby także do tego się przyznać, mając przed sobą Laurenta Prewetta a nie Lucrecję.
Odparł krótko. Czy oszukiwał siebie? Być może. Zapewne oczekiwałby tego drugiego, ale nie chciał, aby ten czarodziej wykorzystał coś przeciwko niemu, na swoją korzyść. To nie jest miejsce, na takie rozmowy.