08.11.2023, 22:03 ✶
Olivia fascynowała się mugolami. Nie uważała ich za zarazę czy coś złego, ale też i nie była mugolubem w takim tego słowa znaczeniu, że kochała wszystko, co oni robili. Po prostu kochała ich obserwować, szczególnie w miejscach takich jak to. Uwielbiała ten pośpiech, tę technologię, to jak mugole się zachowywali jak wszystko było dla nich oczywiste - gdzie wsiąść, jak wsiąść, z którego peronu odjechać... Wbrew pozorom to nie było takie łatwe, a przecież radzili sobie bez magii! To naprawdę było fascynujące.
Gdy więc spotkała Brennę, jej serce aż wywinęło fikołka ze szczęścia. Brenna wydawała się tak ciepłą i miłą osobą - kobietą, z którą można pogadać o wszystkim i o niczym. Plotkowały w najlepsze, śmiejąc się i komentując to, w jaki sposób mugole radzą sobie w życiu. Robiły to cicho, żeby nie ściągnąć na siebie niepotrzebnej uwagi: mogły ubrać się jak mugolki, ale gdyby ktoś postanowił podsłuchać o czym rozmawiają, to mógłby wyjść z tego naprawdę ogromny kwas. Pomna pozycji Brenny w Ministerstwie Magii Olivia postanowiła, że najlepiej będzie zaprosić ją na kawę. I wtedy zobaczyła ją.
Zadziałał instynkt - widząc swoją siostrę, wchodzącą do pociągu, rzuciła się w pogoń, nawet nie myśląc o tym, że wypadałoby powiedzieć Brennie chociaż słowo o tym, co się działo. Na pewno nie spodziewała się, że ta za nią pobiegnie: w zasadzie to nie wiedziała sama, na co liczyła, ale na pewno nie na to, że Longbottom po prostu wparuje za nią do pociągu. Olivia pędziła, przeciskając się przez tłum ludzi z walizkami. Już za chwilę miała zobaczyć swoją siostrę i srogo ją opierdolić za to, że nie raczyła jej powiedzieć o swojej wizycie w Londynie. Pochwyciła ramię kobiety i szarpnęła nią.
- Co ty tu... och - nie, to nie była ona.
Siedziały więc teraz we dwie, z Brenną, na niezbyt miękkich siedziskach w czerwono-niebieską kratę, nie mając pojęcia dokąd jadą. Olivia czuła się potwornie winna tej sytuacji. Było jej głupio jak jasna cholera, przecież to ona wpakowała Brennę w tę kabałę. I to wyłącznie dlatego, że się pomyliła. I to tak tragicznie!
- Przepraszam - skubnęła nerwowo rękaw żółtego swetra. Nie była przygotowana do takiej podróży, po prostu miała coś do załatwienia w niemagicznym Londynie i jakoś tak wyszło, że zaszła na peron. I o. - Nie mam pojęcia, ale boję się o coś innego. Brenna, nie mamy pieniędzy żeby zapłacić za bilet.
Nie miały mugolskich pieniędzy, a z miarodajnego stukotu pociągu pędzącego po szynach dało się wychwycić także dźwięki rozsuwanych i zatrzaskiwanych przedziałów. Oraz "poproszę bilety do kontroli".
- I co teraz? Nie mam pomysłu, co robić - zbladła nieco. Rżnąć głupa? Rozpłakać się? Nawet spojrzała za okno, żeby zastanowić się, czy będą mogły wyskoczyć z pędzącego pociągu i się nie zabić.
Gdy więc spotkała Brennę, jej serce aż wywinęło fikołka ze szczęścia. Brenna wydawała się tak ciepłą i miłą osobą - kobietą, z którą można pogadać o wszystkim i o niczym. Plotkowały w najlepsze, śmiejąc się i komentując to, w jaki sposób mugole radzą sobie w życiu. Robiły to cicho, żeby nie ściągnąć na siebie niepotrzebnej uwagi: mogły ubrać się jak mugolki, ale gdyby ktoś postanowił podsłuchać o czym rozmawiają, to mógłby wyjść z tego naprawdę ogromny kwas. Pomna pozycji Brenny w Ministerstwie Magii Olivia postanowiła, że najlepiej będzie zaprosić ją na kawę. I wtedy zobaczyła ją.
Zadziałał instynkt - widząc swoją siostrę, wchodzącą do pociągu, rzuciła się w pogoń, nawet nie myśląc o tym, że wypadałoby powiedzieć Brennie chociaż słowo o tym, co się działo. Na pewno nie spodziewała się, że ta za nią pobiegnie: w zasadzie to nie wiedziała sama, na co liczyła, ale na pewno nie na to, że Longbottom po prostu wparuje za nią do pociągu. Olivia pędziła, przeciskając się przez tłum ludzi z walizkami. Już za chwilę miała zobaczyć swoją siostrę i srogo ją opierdolić za to, że nie raczyła jej powiedzieć o swojej wizycie w Londynie. Pochwyciła ramię kobiety i szarpnęła nią.
- Co ty tu... och - nie, to nie była ona.
...
Siedziały więc teraz we dwie, z Brenną, na niezbyt miękkich siedziskach w czerwono-niebieską kratę, nie mając pojęcia dokąd jadą. Olivia czuła się potwornie winna tej sytuacji. Było jej głupio jak jasna cholera, przecież to ona wpakowała Brennę w tę kabałę. I to wyłącznie dlatego, że się pomyliła. I to tak tragicznie!
- Przepraszam - skubnęła nerwowo rękaw żółtego swetra. Nie była przygotowana do takiej podróży, po prostu miała coś do załatwienia w niemagicznym Londynie i jakoś tak wyszło, że zaszła na peron. I o. - Nie mam pojęcia, ale boję się o coś innego. Brenna, nie mamy pieniędzy żeby zapłacić za bilet.
Nie miały mugolskich pieniędzy, a z miarodajnego stukotu pociągu pędzącego po szynach dało się wychwycić także dźwięki rozsuwanych i zatrzaskiwanych przedziałów. Oraz "poproszę bilety do kontroli".
- I co teraz? Nie mam pomysłu, co robić - zbladła nieco. Rżnąć głupa? Rozpłakać się? Nawet spojrzała za okno, żeby zastanowić się, czy będą mogły wyskoczyć z pędzącego pociągu i się nie zabić.