09.11.2023, 19:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2023, 22:58 przez Florence Bulstrode.)
- Nie pomyślałam o tym. Jestem ciekawa, czy oni pomyśleli. Zawsze zdawali się... neutralni - powiedziała z pewnym zastanowieniem.
Nie, to nie był żaden przytyk ze strony Florence, nawet jeśli faktycznie była znacznie lepiej zaznajomiona z teatrem niż z kinem (o którym nie wiedziała dotąd niczego, ponad krótki opis, jaki sprawdziła, kiedy zaprosił ją tutaj Steward). Ani w jej minie, ani w tonie, ani w aurze nie dało się wychwycić niezadowolenia z tej wycieczki. Raczej umiarkowane zainteresowanie - bo chociaż nie należała do tych najbardziej ciekawskich osób na świecie, to nie tak, że opisywane przez Patricka kino nie ciekawiło jej wcale. Gdyby absolutnie nie chciała tutaj przyjść, prawdopodobnie zaproponowałaby coś innego... Poza tym istniały osoby, z którymi poszłaby niemal wszędzie, a Steward na pewno był jedną z nich.
- Nie przejmuj się - odparła, z odrobiną rozbawienia, kiedy Steward zapewnił ją, że inni zjedzą przed rozpoczęciem seansu. Była pedantką, ale nie aż tak, aby jej przeszkadzało, że ktoś w pobliżu je popcorn - przynajmniej dopóki nie wysypywał go na jej kolana albo pod jej nogi. Zapachy też wbrew pozorom nie drażniły powonienia Florence jakoś szczególnie, bo w szpitalu nieustannie czuć było woń środków dezynfekujących, eliksirów, w porze posiłków także szpitalnego jedzenia i choroby. - Rozumiem, że to na tym będą wyświetlać film?
To nie tak, że sama idea wyświetlania obrazów na ekranie była dla Florence zaskakująca. Na swój sposób interesujące było jednak, w jaki sposób mugole robią to bez magii. Ich technika, pod wieloma względami, była absolutnie zaskakująca. I pomyśleć, że niektórzy mieli ich za głupców...
- To nasz rząd, tak? - upewniła się Florence, oglądając na niego, zanim weszła pomiędzy fotele. Zmarszczyła lekko brwi, gdy zajęła miejsce, a Patrick jakby nieco zamarł. - Wszystko dobrze? - zapytała, sięgając, by dotknąć jego ramienia, niepewna, czy na coś się zapatrzył, zamyślił, czy może chodziło o coś jeszcze innego... Nie, na razie nie skojarzyła zamglonego przez moment spojrzenia z tym, o czym opowiedział jej wcześniej.
Nie, to nie był żaden przytyk ze strony Florence, nawet jeśli faktycznie była znacznie lepiej zaznajomiona z teatrem niż z kinem (o którym nie wiedziała dotąd niczego, ponad krótki opis, jaki sprawdziła, kiedy zaprosił ją tutaj Steward). Ani w jej minie, ani w tonie, ani w aurze nie dało się wychwycić niezadowolenia z tej wycieczki. Raczej umiarkowane zainteresowanie - bo chociaż nie należała do tych najbardziej ciekawskich osób na świecie, to nie tak, że opisywane przez Patricka kino nie ciekawiło jej wcale. Gdyby absolutnie nie chciała tutaj przyjść, prawdopodobnie zaproponowałaby coś innego... Poza tym istniały osoby, z którymi poszłaby niemal wszędzie, a Steward na pewno był jedną z nich.
- Nie przejmuj się - odparła, z odrobiną rozbawienia, kiedy Steward zapewnił ją, że inni zjedzą przed rozpoczęciem seansu. Była pedantką, ale nie aż tak, aby jej przeszkadzało, że ktoś w pobliżu je popcorn - przynajmniej dopóki nie wysypywał go na jej kolana albo pod jej nogi. Zapachy też wbrew pozorom nie drażniły powonienia Florence jakoś szczególnie, bo w szpitalu nieustannie czuć było woń środków dezynfekujących, eliksirów, w porze posiłków także szpitalnego jedzenia i choroby. - Rozumiem, że to na tym będą wyświetlać film?
To nie tak, że sama idea wyświetlania obrazów na ekranie była dla Florence zaskakująca. Na swój sposób interesujące było jednak, w jaki sposób mugole robią to bez magii. Ich technika, pod wieloma względami, była absolutnie zaskakująca. I pomyśleć, że niektórzy mieli ich za głupców...
- To nasz rząd, tak? - upewniła się Florence, oglądając na niego, zanim weszła pomiędzy fotele. Zmarszczyła lekko brwi, gdy zajęła miejsce, a Patrick jakby nieco zamarł. - Wszystko dobrze? - zapytała, sięgając, by dotknąć jego ramienia, niepewna, czy na coś się zapatrzył, zamyślił, czy może chodziło o coś jeszcze innego... Nie, na razie nie skojarzyła zamglonego przez moment spojrzenia z tym, o czym opowiedział jej wcześniej.