10.11.2023, 02:11 ✶
Zmarszczyła brwi i rozchyliła usta, jakby chciała zaprotestować, lecz wtedy jej wzrok powędrował na otwartą szufladę i źrenice rozszerzyły się w przerażeniu. On wie, zdawało się mówić jej niespokojne ciało. Poprawiła nerwowo włosy, zastanawiając się w jaki sposób mogłaby wybrnąć z tej niewątpliwie niekomfortowej dla niej sytuacji. Na moment odsunęła się od Louvaina, jakby w obawie, że mężczyzna wyrządzi jej krzywdę. Dłoń mimowolnie powędrowała w stronę ukrytej w sukni kieszeni na różdżkę, jednak ta, ku rozpaczy Cassandry, musiała pozostać na stole do seansów, daleko poza jej zasięgiem.
Nie była jej jednak potrzebna. Im więcej padło słów, tym mniejszy był jej strach, a żywsze zainteresowanie. Możliwość nieskrępowanego rozwoju i nieograniczonych przepisami badań była dla madame Fawley niezwykle kusząca i z pewnością stała wyżej w jej moralnej hierarchii niźli praworządność i etyka, o czym świadczył subtelny uśmiech, jaki zagościł na ich wargach.
— Czy pański przyjaciel jest tym, który wywrócił do góry nogami tegoroczne obchody Beltane? — zapytała ze spokojem, przekrzywiając przy tym głowę, choć sama doskonale znała już odpowiedź. — Będę zaszczycona, mogąc porozmawiać z nim osobiście i omówić warunki współpracy. Mam wielką nadzieję, że spotkanie uda się zaaranżować jeszcze dzisiejszego wieczora.
Uśmiechała się wciąż, lecz ton jej głosu świadczył o tym, że nie tolerowała sprzeciwu. Nim wypaliła się ostatnia świeca pozostawiona po seansie, udało jej się stanąć przed obliczem Czarnego Pana. Otulona woalem powagi, skupiona na swoich celach, gotowa na negocjacje.
Tylko Louvain wiedział, jak szybko biło jej serce.
Nie była jej jednak potrzebna. Im więcej padło słów, tym mniejszy był jej strach, a żywsze zainteresowanie. Możliwość nieskrępowanego rozwoju i nieograniczonych przepisami badań była dla madame Fawley niezwykle kusząca i z pewnością stała wyżej w jej moralnej hierarchii niźli praworządność i etyka, o czym świadczył subtelny uśmiech, jaki zagościł na ich wargach.
— Czy pański przyjaciel jest tym, który wywrócił do góry nogami tegoroczne obchody Beltane? — zapytała ze spokojem, przekrzywiając przy tym głowę, choć sama doskonale znała już odpowiedź. — Będę zaszczycona, mogąc porozmawiać z nim osobiście i omówić warunki współpracy. Mam wielką nadzieję, że spotkanie uda się zaaranżować jeszcze dzisiejszego wieczora.
Uśmiechała się wciąż, lecz ton jej głosu świadczył o tym, że nie tolerowała sprzeciwu. Nim wypaliła się ostatnia świeca pozostawiona po seansie, udało jej się stanąć przed obliczem Czarnego Pana. Otulona woalem powagi, skupiona na swoich celach, gotowa na negocjacje.
Tylko Louvain wiedział, jak szybko biło jej serce.
Udało Ci się przekonać Cassandrę do współpracy z Czarnym Panem - jej szczegółowe warunki zostały przez nią omówione z Czarnoksiężnikiem już bez Twojej obecności. Jednym z nich jest Twój udział jako główny przedmiot w prowadzonych przez madame Fawley badaniach. Potraktuj to jako szansę; przy przewodniczącej Spectrum masz bowiem okazję wiele się nauczyć, poszerzyć swoje horyzonty oraz zdobyć wiele cennych informacji.
Koniec sesji