10.11.2023, 09:47 ✶
- Czasem też tak się czuję, podobnie ze świniami - odpowiedziała Brennie, lecz nie wyglądała jakby jej było wybitnie przykro. Przepracowała ten temat wiele lat temu, gdy rozmawiała z ojcem. Wieczny życia krąg, czy jak to szło. Olivia uśmiechnęła się lekko na wspomnienie rozmów z ojcem na temat zwierząt: i magicznych, i niemagicznych. Więc gdy Brenna wspomniała o tym, że się zna na zwierzętach, roześmiała się. - Nie powiedziałabym, że się znam. Dużo rozmawiam z ojcem, a on kocha wszystkie zwierzęta. I te magiczne, i niemagiczne. Poza tym mój umysł to śmietnik - potrafię zapomnieć o ważnych datach czy podstawowych informacjach, ale wiem jak odróżnić krowę mięsną od mlecznych.
Roześmiała się. Tak już funkcjonowała i w zasadzie jej to niezbyt przeszkadzało. Do ważnych spraw miała mały notesik, który nosiła ze sobą wszędzie, i ołówek, bo był mniejszy niż pióro. Dzięki temu mogła mieć wszystko pod ręką, łącznie z wiedzą co gdzie i jak ma zrobić. To było cholernie przydatne.
- A z czego zrobisz tabliczkę? - odpowiedziała, uśmiechając się. Olivia pokręciła głową - to nie był dobry pomysł. Wydawał się być nierozsądny, ale... W sumie to był jakiś pomysł. W zamyśleniu skubnęła suchą skórkę, których miała pełno na ustach. - Ale to nie jest taki głupi pomysł, wiesz?
Olivia wstała i wyjrzała za Brenną na korytarz. Podobnie jak wiele innych osób, które wydawały się mocno zdezorientowane całą sytuacją. Ruda zmarszczyła brwi, widząc postać konduktora, z którym rozmawiali wcześniej. Tłumaczył coś innym spokojnym głosem.
- Opóźnienie... tory... przyślemy kogoś - tyle udało im się wyłapać ze strzępków rozmów. Czyli w zasadzie nic konkretnego.
- Coś zablokowało tory? - zapytała Olivia uprzejmie, gdy konduktor się do nich zbliżył. Mężczyzna w odpowiedzi pokręcił głową. - Trakcja jest uszkodzona, nie pojedziemy dalej - widać było, że czuł lekką irytację, ale w gruncie rzeczy nie była to niczyja wina. Ani jego, ani ludzi, którzy pytali. Ale powtarzanie w kółko tego samego było męczące. A jeszcze musiał poinformować pozostałych w składzie. - Przyślą kogoś po nas wszystkich, ale to kilka godzin czekania. Niedaleko jest niewielkie miasteczko, góra godzina drogi pieszo, część pasażerów idzie tam, to nasza najbliższa stacja.
Poinformował, a potem grzecznie przeprosił kobiety i poszedł dalej. Olivia zaklęła brzydko. Cudownie, po prostu cudownie.
- I co teraz? - zapytala, niezbyt chętna do spędzenia kilku godzin w pociągu. Część ludzi zaczęła ściągać swoje bagaże - przejdą się, i tak mieli jechać do tego właśnie miasteczka. One zaś... Nie miały jechać w żadnym konkretnym kierunku. - Nie umiem się teleportować.
Roześmiała się. Tak już funkcjonowała i w zasadzie jej to niezbyt przeszkadzało. Do ważnych spraw miała mały notesik, który nosiła ze sobą wszędzie, i ołówek, bo był mniejszy niż pióro. Dzięki temu mogła mieć wszystko pod ręką, łącznie z wiedzą co gdzie i jak ma zrobić. To było cholernie przydatne.
- A z czego zrobisz tabliczkę? - odpowiedziała, uśmiechając się. Olivia pokręciła głową - to nie był dobry pomysł. Wydawał się być nierozsądny, ale... W sumie to był jakiś pomysł. W zamyśleniu skubnęła suchą skórkę, których miała pełno na ustach. - Ale to nie jest taki głupi pomysł, wiesz?
Olivia wstała i wyjrzała za Brenną na korytarz. Podobnie jak wiele innych osób, które wydawały się mocno zdezorientowane całą sytuacją. Ruda zmarszczyła brwi, widząc postać konduktora, z którym rozmawiali wcześniej. Tłumaczył coś innym spokojnym głosem.
- Opóźnienie... tory... przyślemy kogoś - tyle udało im się wyłapać ze strzępków rozmów. Czyli w zasadzie nic konkretnego.
- Coś zablokowało tory? - zapytała Olivia uprzejmie, gdy konduktor się do nich zbliżył. Mężczyzna w odpowiedzi pokręcił głową. - Trakcja jest uszkodzona, nie pojedziemy dalej - widać było, że czuł lekką irytację, ale w gruncie rzeczy nie była to niczyja wina. Ani jego, ani ludzi, którzy pytali. Ale powtarzanie w kółko tego samego było męczące. A jeszcze musiał poinformować pozostałych w składzie. - Przyślą kogoś po nas wszystkich, ale to kilka godzin czekania. Niedaleko jest niewielkie miasteczko, góra godzina drogi pieszo, część pasażerów idzie tam, to nasza najbliższa stacja.
Poinformował, a potem grzecznie przeprosił kobiety i poszedł dalej. Olivia zaklęła brzydko. Cudownie, po prostu cudownie.
- I co teraz? - zapytala, niezbyt chętna do spędzenia kilku godzin w pociągu. Część ludzi zaczęła ściągać swoje bagaże - przejdą się, i tak mieli jechać do tego właśnie miasteczka. One zaś... Nie miały jechać w żadnym konkretnym kierunku. - Nie umiem się teleportować.