• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana

[luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana
Danger in disguise
"Death is a release; not punishment."
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki (182 cm), szczupły, brodaty szatyn. Zwykle ubiera się w czarne garnitury z dobranym golfem lub koszulą z krawatem. Na dłoniach często nosi skórzane rękawiczki, ukrywając swoją chorobę. Jego oczy są głęboko osadzone i bardzo jasne, wręcz srebrzyste. Na dłoniach nosi sygnety, zaś na ramiona zwykle narzuca czarodziejską szatę w odcieniach czerni i zieleni. Posiada spinki do mankietów ze swoją ulubioną drużyną Quidditcha - Goblinami z Grodziska.

Murtagh Macmillan
#9
10.11.2023, 13:20  ✶  

Jego świat zdawał się wirować, zmieniać, odkształcać i zawężać niczym bańka mydlana, dryfująca w powietrzu, której promień tęczowego blasku ulega pod naporem promieni słonecznych, by wreszcie pęknąć w feerii wielobarwnych kropli. Póki co trwał jeszcze w zawieszeniu, w tej swojej bańce, ale wiedział, że jej koniec zbliża się nieubłaganie, czyhając na jego niewinność, wychylając się spomiędzy śniegu, pełznąć wzdłuż ich kręgosłupów.

Mur, który wyrastał pomiędzy nimi zdawał się wygłuszać ich słowa, tak że nie docierało do niego do końca to, co mówiła Diana. Czy miało w ogóle znaczenie co mówiła? Czy jej czyny nie były wystarczająco dobitnym dowodem na jej zamiary? Co było ważniejsze - jej zapewnienia i oburzenie teraz, czy brak kontaktu i odrzucenie jego miłości wcześniej?


Miłość jest ślepa. Im mocniej się kogoś kocha, tym bardziej irracjonalnie się postępuje.


Czuł, że z każdym jej słowem wpada w bezdenną przepaść, w której miał pozostać już do końca życia. Spadając tak, kaleczył dłonie, plecy, myśli i duszę odłamkami jej piękna i jego niewystarczającości. Chciał porwać ją w ramiona i zapewniać, wołać i krzyczeć, że jej nie zostawi. Będzie przy niej, wspólnie powiedzą jej rodzinie co sądzą o tych głupich umowach, a potem uciekną gdzieś daleko. Indie, może Azja albo Ameryka. Tam gdzie ich rodziny nie miałyby wpływów, aby ściągnąć ich z powrotem. On podejmie się każdej pracy, będzie pracował ciężko, choćby za marne grosze i utrzyma ją - ich rodzinę - tak, żeby ona miała wszystko czego zapragnie. Wszystko czego zapragnie... W jego myśli wkradło się zwątpienie. Przecież bez pieniędzy ich rodzin, żadne z nich nigdy nie miałoby nic wartościowego w życiu poza sobą. On był gotowy na takie poświęcenie, za cały skarb świata mając jej uśmiech, błysk jej oczu, dotyk jej ciepłego ciała pod jego wygłodniałymi dłońmi. Ale ona? Czy wystarczyłoby jej [u]niewystarczające[/i]? Czy miał prawo tego od niej oczekiwać?

Trzęsącymi się dłońmi, ujął jej ręce w swoje i zbliżył się do niej tak, że para z ich oddechów łączyła się w tych kilkunastu centymetrach między ich twarzami i unosiła w górę, jednym kłębem. Splątana tak ściśle, jak ściśle Murtagh chciał w tym momencie przylegać do jej ciała.

- Mogę cię stąd zabrać. Możemy uciec tak daleko, że żadna z naszych rodzin nas nie zmusi do powrotu... - zaczął mówić, jego oczy błyszczące od zbierających się w nich jeszcze chwilę temu łez, ale też z iskrami ekscytacji i pożądania. -... Ale wtedy bylibyśmy tylko my dwoje. Bylibyśmy biedni. Nie miała byś nic. - zakończył, uciekając spojrzeniem w dół na ich splecione dłonie.

Czy mógł ją o to prosić? Nie, on nie prosił. Przedstawiał jej propozycję, ale pokazywał jej też, że wiąże się ona z dużym ryzykiem. Wiedział, że oboje byli wychowani w dostatku, nigdy niczego im nie brakowało, przed nim jawiła się świetlana przyszłość dobrej kariery w Ministerstwie. Jeśli jednak zrewoltują się i przeciwstawią się rodzinom, to wszystko zostanie im w mgnieniu oka odebrane. Nie mógł podjąć tej decyzji za nią, ani oczekiwać od niej, że wybierze jego. Mógł jednak marzyć i mieć nadzieję. Postanowił już bowiem, że jeśli ona mu odmówi, to będzie między nimi koniec. Nie było sensu ciągnąć czegoś, co w widoczny sposób miało znamiona jednostronnego zauroczenia, farsy i ciężaru dla niej. Nie będzie stał jej na drodze do przyszłości.



“I know love and lust don't always keep the same company.”
― Stephenie Meyer, Twilight  Murtagh Macmillan, Secrets of London
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Diana Mulciber (2565), Murtagh Macmillan (2927)




Wiadomości w tym wątku
[luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Murtagh Macmillan - 24.10.2023, 10:43
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Diana Mulciber - 25.10.2023, 00:39
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Murtagh Macmillan - 25.10.2023, 10:18
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Diana Mulciber - 27.10.2023, 18:39
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Murtagh Macmillan - 28.10.2023, 00:29
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Diana Mulciber - 30.10.2023, 23:33
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Murtagh Macmillan - 02.11.2023, 10:41
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Diana Mulciber - 08.11.2023, 20:36
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Murtagh Macmillan - 10.11.2023, 13:20
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Diana Mulciber - 16.11.2023, 21:16
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Murtagh Macmillan - 17.11.2023, 10:27
RE: [luty 1958, Ulica Pokątna] Heartbreak Hotel || Murtagh & Diana - przez Diana Mulciber - 27.11.2023, 16:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa