Kalendarzowo trwała jeszcze wiosna. Jednak wychodząc na zewnątrz, można było poczuć ciepło lata. Pogoda także dopisywała. Laurence nie miał swojej ulubionej pory roku, jako że każda miała w sobie coś wspaniałego. Minusem tego wszystkiego może był zbyt szybki upływ czasu. Nim się obejrzysz, a poprzedni miesiąc już dawno minął.
Laurence, jako że mieszkał w Dolinie Godryka, bywał dość często. W ostatnich tygodniach zmuszony był do wynajęcia mieszkania na jakiś czas, z powodu wydarzeń jakie miały miejsce na Beltame i odbudowanie swojego domu. Prace były już w miarę ukończone. Przebywając dnia dzisiejszego w Dolinie Godryka, załatwiał kilka podrzędnych spraw osobistych. Miał już wracać do Ministerstwa, gdyby nie jedno co rzuciło mu się w oczy.
Przemierzając ulice, zdawało mu się że mijając pewien zaułek, coś widział. A może i słyszał. Cofnął się i zajrzał do środka. O ile rozumiał, że część członków z jego rodziny, nie lubowała się przebywać w miejscach zamieszkanych przez mugoli oraz chwalili sobie ideologię Lorda Voldemorta, tak obecność kuzyna, przyglądającego się rannej kobiecie, była trochę zaskoczeniem. Jakby niczym się nie przejmował?
- Rudolf?Zapytał, jakby chciał się upewnić, że to on. Ale zaraz wzrok skierował na ranną kobietę, która potrzebowała pomocy. Nie zastanawiał się zbyt długo i podszedł bliżej, kucnąwszy przy niej. Nie dbał w tym momencie o to, że ubrudzi sobie ciemny garnitur.
- Co jej się stało?
Rzucił mu pytanie i miał nadzieję, że to nie on stoi za jej tak fatalnym stanem zdrowia. Laurence zlustrował stan kobiety, szukając ran. Badając jej ciało dotykiem i reagując na miejsca, które ją mogły boleć. Chodziło o wybadanie wewnętrznych uszkodzeń.
- Jest Pani już w dobrych rękach. Jak się Pani nazywa?
Uspokoił kobietę i jednocześnie pilnował, aby nie straciła mu tutaj przytomności. Będzie musiał użyć zaklęć, aby opatrzyć jej rany i co najważniejsze, trzeba będzie przewieźć ją do szpitala.
- Masz na tyle odwagi aby mi pomóc?
Zapytał kuzyna. Bo jeżeli ta kobieta była mugolem a jego kuzyn za nimi mógł nie przepadać, to może ten jeden raz się przełamie?