Rzucone przez niego zaklęcie, zostało odbite. Przeciwnik jednak nie zamierzał czekać na kolejny atak. Odwdzięczył się tym samym, co i Tristana zmusiło do szybkiej reakcji. Odbił zaklęcie tak, aby poszybowało na regał z porcelaną i runął na posadzkę. Najlepiej by było, aby ów regał rozwalił się na zamaskowanym osobniku (Lestrange), a jeżeli nie, to najwyżej zagrodzi mu trochę drogę. Wtedy Tristan skorzystałby z sytuacji aby przemieścić się bardziej do środka i w miarę możliwości spróbować dostać się do schodów. Jeszcze nie miał pojęcia, że to nie jest jedyna osoba, jaka włamała się do jego domu. Nie miał też pewności, czy jego rodzice są bezpieczni. Musiał to sprawdzić.
Tristan starał się panować nad emocjami i trzymać myśli, że jego rodzicom nic nie jest. Twardo sobie wmawiał, aby nie stracić czujności podczas tej walki. Został aurorem, nie bez powodu. Zdał wszystkie egzaminy i dobrze też sprawdzał się w terenie. Nie był jeszcze postawiony przed taką sytuacją jak dzisiejszej nocy, gdy musiał walczyć o bezpieczeństwo i życie rodziny. Musiał działać z rozsądkiem i przemyśleniem. Szybko analizować i podejmować decyzje.
Miał już rzucić kolejne zaklęcie, ale coś świsnęło mu z innej strony. Ledwo uniknął rzuconego w swoją stronę zaklęcia, gdyż ciągle starał się być w ruchu. Przy następnych od tego drugiego nieznajomego, po prostu odbijał zaklęcia, mając nadzieję, że jeżeli jego kolega będzie coś próbował, to dostanie takim w gratisie. Cofając się w obronie odbijania zaklęć, Ward trafił plecami na ścianę. Wtedy kucnął od razu i od dołu rzucił zaklęcie wiążące prosto w nogi zamaskowanego osobnika (Mulciber), aby stracił równowagę i uniemożliwić mu poruszanie się, żeby padł ciałem na podłogę. Na moment by może udało się go spowolnić. Wiedział już, że było ich dwoje i będzie ciężko. Nie sprawdzał, czy zaklęcie mu się powiodło, gdyż przeskoczył szybko w bok chcąc skupić uwagę na tym drugim.
- Czego chcecie?!Rzucił do nich pytanie, chcąc wiedzieć jaki jest powód ich obecności w jego domu. Szukali czegoś? Kogoś?
Z kolei na piętrze, sytuacja też była napięta i mężczyzna będący w szoku, posłusznie odłożył trzymany miecz, kiedy nieznajomy mu intruz (Macmillan), zaczął grozić żonie. A ta nie potrafiła się uspokoić, mając łzy w oczach. Nikt nie wiedział, co tutaj się dzieje. Dlaczego ich napadają?