Byli w tym do siebie bardzo podobni, bo Norka również nie leżała do szczególnie asertywnych osób, jednak dużo łatwiej przychodziło jej oczekiwanie pewnych zachowań od swojego przyjaciela, niżeli od siebie samej. Śmierdziało to lekką hipokryzją, no ale tak to już jest. Dużo łatwiej jest zauważać mankamenty w zachowaniu innych niż swoim. - Jacy zgodni dzisiaj jesteśmy. - Odparła z przekąsem. Zachowywała się dzisiaj trochę jak zirytowana nastolatka, która nie do końca wie, co powinna zrobić. Niby była na niego wkurzona, ale z drugiej strony cieszyła się, że faktycznie nie było to nic poważnego. Nie obyło się jednak bez nieco przerysowanej demonstracji jej niezadowolenia.
Nie była to pierwsza trudna rozmowa jaką przeżyli w swoim życiu. Erik był osobą, z którą mogła się kłócić o byle głupotę, jednak nigdy nie kończyło się to dłuższym żywieniem do siebie urazy. Przyjaciele chyba tak mieli, że można było im powiedzieć wszystko, a nie obrażali się na dłużej.
- TEGO SIĘ PO TOBIE SPODZIEWAŁAM. - Oczywiście, że robił jej na złość. Wbijał kolejną, małą szpileczkę, żeby jeszcze bardziej wyprowadzić z równowagi. Zdaniem Norki uwziął się dzisiaj na nią i specjalnie ją tak tutaj denerwował. Zrobiła się czerwona na twarzy ze złości. Miała ochotę go pacnąć, żeby przestał już się tak zachowywać, ale chyba sama spowodowało, że to eskalowało do takiej sprzeczki.
- No jasne, wtedy nie dość, że będę to czuła, to będę mogła popatrzeć, jak robisz sobie krzywdę, prawdziwa przyjemność. - W tej chwili nawet miała ochotę, żeby ten traktor w niego wjechał, może coś by do niego dotarło. Oczywiście najlepiej w taki sposób, żeby nie uszkodzić go na stałe, a tylko delikatnie, żeby coś zrozumiał.
Prychnęła słysząc komentarz, że nie on jedyny się zagalopował. W końcu to ona była tutaj tą poszkodowaną! Jeszcze miał czelność zwracać jej uwagę na to, że przesadza? Jak on mógł...
Gdyby teraz wszedł tu ktoś z pracowników, mógłby zastać całkiem ciekawy widok. Panna Figg z kubkiem pełnym alkoholu i Erik, większy od niej niemalże dwa razy próbujący jej ten kubek wyrwać z dłoni. Udało jej się jakoś wypić jego zawartość, skrzywiła się przy tym okropnie, bo naprawdę rzadko sięgała po takie używki. Czy jej to w jakikolwiek sposób ulżyło? Nie, ale było warto. - Tak, oszalałam do reszty dzięki Tobie! - Odstawiła kubek dosyć gwałtownie na blacie, aż tak że po pomieszczeniu rozszedł się głośny dźwięk.