10.11.2023, 18:39 ✶
- Och daj spokój, wygląda bardzo uroczo, ma łagodne oczy, jestem pewna, że by cię nie ugryzła... - zaczęła Brenna, ale Olivia widać nie dawała wiary tym krowim, łagodnym oczom. Brenna roześmiała się tylko, gdy ta pociągnęła ją do biegu i trzymając Quirke za rękę, pognała ku wiosce przez pole, zostawiając za sobą resztę pasażerów.
Sam brak wody mogły załatwić szybkim aquamenti rzuconym gdzieś pomiędzy drzewami, ale już na całą resztę trudniej było zaradzić. Jak na fakt, że znalazły się trochę po środku niczego. Brenna jeszcze nie czuła się zmęczona, a kłody, jakie rzucał im los pod nogi, traktowała w kategoriach drobiazgów, ale wiedziała, że za kilka godzin nawet ona może zacząć tracić pogodę ducha. Nie dlatego, że ta cała przygoda była straszna, ale wiedząc, że krewni zaczną się martwić.
- Hm... mam przy sobie jakieś... pięć funtów - powiedziała, grzebiąc po kieszeniach. Zwykle nosiła że sobą mugolskie pieniądze, ale dzisiaj praktycznie wszystkie banknoty oddała Annie. - Mam też czekoladową żabę, tylko trochę nadtopioną, jeśli jesteś głodna.. może trafi się jakaś karta, której nie mam. Ale raczej za jej pomocą nie przekonany nikogo, żeby pojechał z nami do Londynu, no i ponieważ w środku jest magiczna karta, musiałabym sama siebie za takie przekupstwo mugola aresztować.
Pochyliła się i spojrzała na psa z pewnym namysłem. Nie pchała się do niego z łapami, w końcu był obcy, ale i nigdy się tych zwierzaków nie bała - może dlatego, że sama zmieniała się w wilczycę. A kiedy odbiegł przesunęła spojrzeniem po pojazdach. Na dłużej zatrzymała wzrok na traktorze, przypominając sobie niedawną przygodę z takim.
I wtedy do głowy wpadło jej jeszcze jedno rozwiązanie.
- A gdyby tak wejść w las i wezwać Błędnego Rycerza? - zaproponowała w przypływie natchnienia, oglądając się w stronę drzew i oceniając, czy są dość blisko drogi, aby autobus mógł wyskoczyć z trasy, a dość daleko, aby dwie kobiety znikające w powietrzu nie zwróciły niczyjej uwagi. - Skoro miejscowość jest na drodze do stolicy, powinni mieć ją na trasie. Stąd blisko do Londynu, mam więc dość sykli, żeby wystarczyło na bilety i nawet jeszcze na czekoladę dla nas obu. A poza tym... zawsze można skorzystać z okazji i pogapić się na kierowcę, najbardziej pożądanego kawalera w Anglii - dodała, uśmiechając się przy ostatnich słowach do Olivii łobuzersko. Cóż, Vesper faktycznie został jakiś czas temu kawalerem numer jeden Czarownicy i faktycznie był bardzo przystojnym młodzieńcem.
Sam brak wody mogły załatwić szybkim aquamenti rzuconym gdzieś pomiędzy drzewami, ale już na całą resztę trudniej było zaradzić. Jak na fakt, że znalazły się trochę po środku niczego. Brenna jeszcze nie czuła się zmęczona, a kłody, jakie rzucał im los pod nogi, traktowała w kategoriach drobiazgów, ale wiedziała, że za kilka godzin nawet ona może zacząć tracić pogodę ducha. Nie dlatego, że ta cała przygoda była straszna, ale wiedząc, że krewni zaczną się martwić.
- Hm... mam przy sobie jakieś... pięć funtów - powiedziała, grzebiąc po kieszeniach. Zwykle nosiła że sobą mugolskie pieniądze, ale dzisiaj praktycznie wszystkie banknoty oddała Annie. - Mam też czekoladową żabę, tylko trochę nadtopioną, jeśli jesteś głodna.. może trafi się jakaś karta, której nie mam. Ale raczej za jej pomocą nie przekonany nikogo, żeby pojechał z nami do Londynu, no i ponieważ w środku jest magiczna karta, musiałabym sama siebie za takie przekupstwo mugola aresztować.
Pochyliła się i spojrzała na psa z pewnym namysłem. Nie pchała się do niego z łapami, w końcu był obcy, ale i nigdy się tych zwierzaków nie bała - może dlatego, że sama zmieniała się w wilczycę. A kiedy odbiegł przesunęła spojrzeniem po pojazdach. Na dłużej zatrzymała wzrok na traktorze, przypominając sobie niedawną przygodę z takim.
I wtedy do głowy wpadło jej jeszcze jedno rozwiązanie.
- A gdyby tak wejść w las i wezwać Błędnego Rycerza? - zaproponowała w przypływie natchnienia, oglądając się w stronę drzew i oceniając, czy są dość blisko drogi, aby autobus mógł wyskoczyć z trasy, a dość daleko, aby dwie kobiety znikające w powietrzu nie zwróciły niczyjej uwagi. - Skoro miejscowość jest na drodze do stolicy, powinni mieć ją na trasie. Stąd blisko do Londynu, mam więc dość sykli, żeby wystarczyło na bilety i nawet jeszcze na czekoladę dla nas obu. A poza tym... zawsze można skorzystać z okazji i pogapić się na kierowcę, najbardziej pożądanego kawalera w Anglii - dodała, uśmiechając się przy ostatnich słowach do Olivii łobuzersko. Cóż, Vesper faktycznie został jakiś czas temu kawalerem numer jeden Czarownicy i faktycznie był bardzo przystojnym młodzieńcem.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.