10.11.2023, 23:44 ✶
Żadne dźwięki i nic, co mogliby zobaczyć przez gęsty żywopłot, nie wskazywało ani na to, że w domu ktokolwiek jest. Nie widzieli jednak także śladów bytności śmierciożerców – mroczny znak nie drżał na niebie, w nozdrza nie uderzał smród czarnej magii, furtka nie wyglądała na uszkodzoną… Erik jednak, spoglądając ku niej, mógł dostrzec drobny, błękitnawy błysk. Ledwo zamrugał, ten znikł i nie zobaczył go więcej. Może to było złudzenie? A może na wejście rzucono jakieś zaklęcie?
Nikt nie zwrócił uwagi na Mavelle, obchodzącą budynek. Panował półmrok, przechodniów nie było wiele i tylko gdzieś z oddali jeden z podpitych mężczyzn zawołał, że może chciałaby się do nich przyłączyć. Bez większych przeszkód mogła jednak krążyć po okolicy i próbować wychwycić zapachy. Wonie mieszały się ze sobą. Czuła tropy wielu osób, alkohol, mocny smród dymu – nie dobiegał jednak od domu Jonathana i równie dobrze mógł być po prostu wonią papierosów, nie czymkolwiek podejrzanym. Nigdy nie spotkała przyrodniego brata Jasona, nie była więc w stanie rozpoznać jego zapachu, ale w pewnym momencie…
…wyłapała subtelną woń.
Catherine Barlow prawdopodobnie tu była. Jeżeli nie teraz, to jakiś czas temu. W pobliżu tego domu albo nawet w jego środku.
Cain z kolei, stojąc pod domem Jonathana Meadowesa, czuł się… dziwnie. Miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Czuł na sobie czyjeś natarczywe spojrzenie. Włoski na karku stawały mu dęba. I gdy się rozejrzał, wyłapał cień, czający się za firanką w domu po drugiej stronie ulicy. Był to zwykły, mugolski budynek, niczym się nie wyróżniający i nie tak pozamykany jak ten Jasona. Przed domem stał stary samochód, na trawniku porzucono dziecięcy rowerek. I ktoś stał tam w oknie, przypatrując się ludziom przed domem Jasona.
Tura do: 13.11, godzina 21.
Nikt nie zwrócił uwagi na Mavelle, obchodzącą budynek. Panował półmrok, przechodniów nie było wiele i tylko gdzieś z oddali jeden z podpitych mężczyzn zawołał, że może chciałaby się do nich przyłączyć. Bez większych przeszkód mogła jednak krążyć po okolicy i próbować wychwycić zapachy. Wonie mieszały się ze sobą. Czuła tropy wielu osób, alkohol, mocny smród dymu – nie dobiegał jednak od domu Jonathana i równie dobrze mógł być po prostu wonią papierosów, nie czymkolwiek podejrzanym. Nigdy nie spotkała przyrodniego brata Jasona, nie była więc w stanie rozpoznać jego zapachu, ale w pewnym momencie…
…wyłapała subtelną woń.
Catherine Barlow prawdopodobnie tu była. Jeżeli nie teraz, to jakiś czas temu. W pobliżu tego domu albo nawet w jego środku.
Cain z kolei, stojąc pod domem Jonathana Meadowesa, czuł się… dziwnie. Miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Czuł na sobie czyjeś natarczywe spojrzenie. Włoski na karku stawały mu dęba. I gdy się rozejrzał, wyłapał cień, czający się za firanką w domu po drugiej stronie ulicy. Był to zwykły, mugolski budynek, niczym się nie wyróżniający i nie tak pozamykany jak ten Jasona. Przed domem stał stary samochód, na trawniku porzucono dziecięcy rowerek. I ktoś stał tam w oknie, przypatrując się ludziom przed domem Jasona.
Tura do: 13.11, godzina 21.