Gdyby którykolwiek go poinformował, jaką kobietą jest Maeve Chang, nie robiłby z siebie idioty. Stanleya bawiło, że Nicholas z kulturą wyszedł pytając o udzielenie pomocy z donicą. Może i to ukrywał, lub próbował ukryć poprzez zasłonięcie ust ręką, Yaxley spojrzał na niego dość poważnie, jakby życzyłby sobie wcześniejszych informacji na jej temat.
- Zapytałem z uprzejmości.Odparł na zaczepne jej słowa, gdyby nie zrozumiała jego zamiarów chęci pomocy. Nicholasa nie bawiło w tym nic, co innych. Nawet zasugerował, aby Maeve zostawiła instrukcję dotyczącą opieki i nie karmienia nikogo tą rośliną. Nie brakowało kobiecie zaczepnych słów.
- Oszem umie. Po to każdy z nas kończył szkołę. Lub przynajmniej do niej chodził.
Maeve parsknęła śmiechem, Nicholas odpowiedział poważnie. Stanley nawet zareagował słowem, czy ma ich za debili. Ale nie wtrącał się już do tej wymiany zdań. Przywitał z kolejnymi kobietami, które tu weszły, aż przy zachowaniu ostatniej, miał dość. Co kolejna to lepsza. Chyba póki co, najbardziej ułożoną tutaj widział Bellatrix.
W momencie przemowy Stanleya, każdy miał zaprezentować siebie, przedstawiając swoje mocne strony. Kiedy kolej przyszła na Maeve, wtedy zrozumiał o co chłopakom mniej więcej mogło chodzić, aby jej z grzeczności nie udzielać pomocy. Metamorfomag. Zaprezentowała swoją umiejętność, gdzie mieli dwóch niemal identycznych Saurielów. Interesujące i bardzo przydatne. Nicholas nie komentował. Jedynie obserwował i słuchał.
Panna Black zdradziła, że jest amnezjatorem. Tuszowanie spraw poprzez czyszczenie umysłów niechcianym świadkom, było równie dobre. Jeżeli w grę nie wchodziłoby pozostawianie po sobie trupów. Kolej przyszła na Pannę Malfoy, która była kolejną z osób mająca powiązania z trupami. Pogrzeby. Ciekawe czy ciała z kostnicy Ministerstwa po przebadaniu, trafiają do niej, aby mogła dokonać ich pochówku. Po ostatnich wydarzeniach na Beltame powinna mieć duże zyski.
Całe spotkanie nie mogło trwać spokojnie, kiedy do środka wparował… mleczarz. Lorraine zwracając się do niego imieniem i nazwiskiem, jednocześnie przedstawiła. Jego nazwisko nic nie mówiło Nicholasowi i przez to był dla niego podejrzanym osobnikiem. Jakby tego było mało, chwilę później pojawiła się kolejna osoba. A raczej - osoby. Widząc te całe przedstawienia, Nicholas skrzyżował ręce na klatce piersiowej i schował twarz w lewej dłoni - ”Żebym wytrzymał w tym wariatkowie…”
O ile sprowadzanie kobiet Nicholasowi nie podobało się, jakby byli w burdelu, to jednak chociaż jeden z ich towarzystwa był zadowolony, Sauriel. Przynajmniej on będzie miał użytek z tych kobiet jako posiłek. Stanley przedstawił ich na nowo, osobom które przybyły spóźnione. Jednego Nicholas nie pochwalał u Murtagha - zakrywanie twarzy, nawet częściowo. Nie ważne jakie stanowisko się sprawowało w Ministerstwie. Jeżeli tutaj miało panować zaufanie i wzajemna współpraca, każdy powinien widzieć twarz drugiego. Nikt tutaj z obecnych maski nie nosił. Sauriel nawet o tym w zaproszeniu nie wspominał. Co innego w Kromlechu, kiedy działali jako Śmierciożercy dla Czarnego Pana. Co innego tutaj, przy koleżeńskim spotkaniu i zapoznaniu.
Zostawiając już te przyjścia spóźnialskich, Nicholas skupił się na kolejnych słowach kuzyna, przekazującego kolejne informacje dość ważne. Poszukiwali specjalistę od świstoklików. Są jakieś problemy z niejakim Tomem Eddirem. Nicholas nie zabierał głosu, chcąc dowiedzieć się więcej a dodać od siebie miała też Lorraine.