Cieszyła się, że akurat zdążyli na występ Flynna z Laylą. Uwielbiała to przedstawienie, które wspólnie realizowali. Widziała ogrom prób, które przeprowadzili nim doprowadzili to do perfekcji. Widziała te ich akrobacje milion razy, ale nadal zapierało jej to dech w piersi, gdy na nich spoglądała. Jej wzrok jednak nie skupiał się na tym, co działo się na scenie, a na tym, co robił Laurent. Obserwowała go uważnie z uśmiechem mając nadzieję, że mu się spodoba. Gdzieś w jej głowie zrodziła się myśl, aby go okraść – w końcu ten mężczyzna miał kupę hajsu, a jej rodzina głównie utrzymywała się z tych kradzieży, ale widząc go takiego bezbronnego nie mogła tego zrobić. Zależało jej na tej znajomości, wyrywał ją z klatki i dawał nadzieję na przyjemnie spędzony czas. Nie był jakimś byle gburem, który miał tylko jedno w głowie. Czarował ją swoimi spojrzeniami i słowami, więc chciała być pierwszy raz w swoim życiu bardziej uczciwa. Mogła znieść gniew swojej rodziny, że straciła taką okazję, ale nie mogłaby znieść zawodu jaki by zobaczyła w jego oczach, gdyby zorientował się, że po tym spotkaniu zostałby bez portfela. Gdy chłopak zasłonił oczy Elaine wyczuła jego strach, więc położyła dłoń na udzie, aby dodać mu otuchy. Zmartwiła się. Czyżby naprawdę miał lęk wysokości i tak bardzo bał się takich występów? Może nie powinna go już na takie występy zabierać?
– Wszystko w porządku, Laurent? – zapytała pochylając się w jego kierunku i przyglądają mu się uważnie. Nie wyglądał najlepiej, a zdawał ię jej nawet nie słyszeć. Poruszyła jego udem, na którym nadal trzymała dłoń i próbowała go wrócić do żywych. – Występ się kończył, możemy wyjść jeśli chcesz… – zaproponowała, a Laurent bez słowa złapał ją za dłoń. Czuła, że było coś nie tak, ale nie wiedziała co. Podejrzewała, że wystraszył się akrobacji ich cyrkowców, ale nie sądziła, że ktoś może aż tak spanikować. Starała się jednak nie tracić swojego ducha i próbowała się uśmiechać. Chciała, aby te wszystkie emocje, które były wcześniej znowu wróciły. Nie chciała się martwić. Naprawdę nienawidziła strachu, smutku i samej nienawiści. Wolała się uśmiechać i karmić ludzi dobrymi występami oraz jedzenie. Gwałtowność jaką wykazał się Laurent było przeciwieństwem tego, czego potrzebowała. Gdy stanęli w ustronny miejscu zadarła głowę i spojrzała na niego pytająco. Jej wielkie, niebieskie oczy wydawały się być zbyt naiwne na to, co roiło się w głowie Prewetta, ale czy była to tylko gra? Elaine była dobrą aktorką, więc czemu nie mogła go tu sprowadzić w pułapkę?
– Nie rozumiem o co ci chodzi – zmarszczyła brwi próbując się od niego wycofać, ale za plecami miała przeklęty namiot, więc czuła się w pewnym sensie osadzona. – Flynn? Był szczurołapem? To jakiś problem? – zapytała zakładając dłonie na piersi jakby chciała się przed nim obronić. – Wyjaśnisz mi, dlaczego jesteś zdenerwowany? – nie rozumiała dlaczego teraz rozmawiali o Flynnie. Co on miał do rzeczy? Mieli miło spędzić czas, dlaczego Laurent mieszał do tego jej brata?