11.11.2023, 17:55 ✶
Zamrugała kilkukrotnie. A potem palnęła się tearalnie w czoło, aż plasnęło a na skórze pozostał lekko czerwony ślad.
- Jestem klaunem, dlaczego o tym nie pomyślałam? - w ogóle nie przyszło jej do głowy, żeby wezwać Rycerza. Czasem miała wrażenie, że w głowie miała jedną wielką dziurę, która powodowała problemy z myśleniem. - Tak, chodźmy, też mam trochę pieniędzy przy sobie, starczy tez na coś zimnego do picia.
Ruszyła w stronę lasu, śmiejąc się z tego, co powiedziała jej koleżanka. Vesper... Olivia z rozbawieniem pokręciła głową, ale w jej oczach błysnął smutek. Dlatego zadbała o to, by Brenna nie mogła dostrzec jej twarzy.
- Mam dość facetów. Są beznadziejni i niestali w uczuciach, najlepiej niech dadzą mi spokój - mówiła żartobliwym tonem, ale głos jej lekko się załamał przy słowie "uczuciach". Ostatnio przechodziła istną karuzelę emocji i sama nie wiedziała, co o tym myśleć. Albo ona miała pecha, albo po prostu wszyscy czarodzieje w Londynie stawiali na zabawę drugą osobą, nawet nieświadomie. Olivia podejrzewała, że prędzej zaręczy się z mugolem, niż znajdzie kogoś dla siebie. A - jak mawiała jej matka - zegar tykał. Na wspomnienie ostatniej kłótni Quirke coś ścisnęło w dołku i sercu. Odruchowo przesunęła dłonią po brzuchu, ale z daleka mogło to wyglądać, jakby po prostu coś ją zaswędziało.
Obie weszły ostrożnie w las, który powitał ich przyjemnym chłodem i cieniem. Musiały wejść trochę głębiej w gęstwinę, żeby na pewno nikt ich nie zobaczył. I owszem, pewnie z początku uznałby je za dwie wariatki machające patykami, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Z tym, że Olivia nie garnęła się do przyzywania Błędnego Rycerza. Spojrzała na Brennę niepewnie, zanim machnęła różdżką.
- Ale wiesz... Jakby co to jednak ty pójdziesz na pierwszy ogień, co? Mam ostatnio takiego pecha do facetów, że wolę nie kusić losu i nawet nie patrzeć Vesperowi w oczy - Błędny Rycerz pojawił się jak na zawołanie. Olivia popchnęła delikatnie Brennę przodem. - Oddam ci, tylko zajmij go czymś bo ja będę gapić się pod nogi. I chyba kupię sobie kota, wiesz?
- Jestem klaunem, dlaczego o tym nie pomyślałam? - w ogóle nie przyszło jej do głowy, żeby wezwać Rycerza. Czasem miała wrażenie, że w głowie miała jedną wielką dziurę, która powodowała problemy z myśleniem. - Tak, chodźmy, też mam trochę pieniędzy przy sobie, starczy tez na coś zimnego do picia.
Ruszyła w stronę lasu, śmiejąc się z tego, co powiedziała jej koleżanka. Vesper... Olivia z rozbawieniem pokręciła głową, ale w jej oczach błysnął smutek. Dlatego zadbała o to, by Brenna nie mogła dostrzec jej twarzy.
- Mam dość facetów. Są beznadziejni i niestali w uczuciach, najlepiej niech dadzą mi spokój - mówiła żartobliwym tonem, ale głos jej lekko się załamał przy słowie "uczuciach". Ostatnio przechodziła istną karuzelę emocji i sama nie wiedziała, co o tym myśleć. Albo ona miała pecha, albo po prostu wszyscy czarodzieje w Londynie stawiali na zabawę drugą osobą, nawet nieświadomie. Olivia podejrzewała, że prędzej zaręczy się z mugolem, niż znajdzie kogoś dla siebie. A - jak mawiała jej matka - zegar tykał. Na wspomnienie ostatniej kłótni Quirke coś ścisnęło w dołku i sercu. Odruchowo przesunęła dłonią po brzuchu, ale z daleka mogło to wyglądać, jakby po prostu coś ją zaswędziało.
Obie weszły ostrożnie w las, który powitał ich przyjemnym chłodem i cieniem. Musiały wejść trochę głębiej w gęstwinę, żeby na pewno nikt ich nie zobaczył. I owszem, pewnie z początku uznałby je za dwie wariatki machające patykami, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Z tym, że Olivia nie garnęła się do przyzywania Błędnego Rycerza. Spojrzała na Brennę niepewnie, zanim machnęła różdżką.
- Ale wiesz... Jakby co to jednak ty pójdziesz na pierwszy ogień, co? Mam ostatnio takiego pecha do facetów, że wolę nie kusić losu i nawet nie patrzeć Vesperowi w oczy - Błędny Rycerz pojawił się jak na zawołanie. Olivia popchnęła delikatnie Brennę przodem. - Oddam ci, tylko zajmij go czymś bo ja będę gapić się pod nogi. I chyba kupię sobie kota, wiesz?