Niewyobrażalne, pomyślał, robiąc zaskoczoną minę. Faktycznie to, że byli w stanie zgodzić się w chociaż jednej rzeczy było istnym cudem. Zupełnie jakby nie znali się od dzieciństwa i nie wychowywali w tej samej wiosce. A potem nie uczęszczali do tej samej szkoły i nie zacieśniali swoich więzów wraz z biegiem lat. Jedna wielka tajemnica wiary.
— No, tak! Oczywiście! Wszystko, co najgorsze to Eryczek, czyż nie? Jak zwykle, to Erik jest wszystkiemu winny. To Erik jest odpowiedzialny za niezrobione raporty, źle powieszony żyrandol, zły humor, niewyprowadzonego psa i magiczne rytuały, o których nikt nie informuje ludzi podczas sabatu, co nie?
Nabrał powietrza w usta i wydął policzki, patrząc naburmuszony spode łba na Norę, niczym mały chłopiec. Sama go nakręcała. Gdyby się nieco uspokoiła, sam nie próbowałby jej nakręcać, jednak gdy widział, w jakim była stanie... I nie próbowała nawet zastopować... Czuł wewnętrzną potrzebę, aby dorównać jej tempu i ekspresywności. Przecież nie pozwoli, żeby tylko na niego krzyczała i mówiła mu, jak ma żyć, prawda? Musiał jakoś odpowiedzieć. Nawet jeśli najprostszą odpowiedzią był atak.
— Kto wie? Może właśnie odkrywasz nowe upodobania? — odparował, zaciskając po chwili usta w wąską linię. Powoli zaczynały kończyć mu nie tylko argumenty, ale też i zaczepki, a nie zamierzał sobie uwłaczać. Odzywki pokroju „nie, bo ty”, niestety zostawili za sobą w czasach szkolnych. A szkoda, bo teraz mogły im się bardzo przydać. — I nie podniecaj się tak, bo jeszcze pomyślę, że faktycznie chcesz tam ze mną wrócić. A Paxtonowie nie mają kominka podłączonego pod sieć Fiuu...
Na widok wykrzywionej twarzy przyjaciółki, miał ochotę parsknąć śmiechem. Samo w sobie nie było to oczywiście zabawne. Powinno go martwić to, że upija się w środku dnia. Z drugiej strony praktycznie obnosiła się z tym, że sięgnęła po mocny trunek tylko i wyłącznie po to, aby zrobić mu na złość. Sama utrudniała sobie tym życie.
— Nie dziwię się — przyznał ze szczerym zrozumieniem, aby po chwili wyszczerzyć zęby w aż nazbyt entuzjastycznym uśmiechu. — To akurat całkiem powszechna reakcja na moją osobę. Widziałaś te zdjęcia w Czarownicy albo Proroku Codziennym? Dosłownie idzie wpaść w obłęd. Zwłaszcza gdy kadrują mnie z tej perspektywy. — Przesunął głowę w bok, tak aby pokazać swój prawy profil. — Widzisz? To uwydatnia mój nos. — Wrócił do poprzedniej pozycji. — Dobrze wiedzieć, że na ciebie też to działa.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞