11.11.2023, 19:05 ✶
Olivia nie przepadała za siecią fiuu - co prawda nie była to teleportacja, jednak kręcenie się wokół kominków i przymus trzymania łokci jak najbliżej ciała był niezwykle niekomfortowy zarówno dla jej błędnika, jak i żołądka. Dlatego też gdy dotarła na Pumpkin Hill, Olivia wybiegła z kominka i padła na trawę, by oddać treść żołądkową na niewinną zieleń. Czasem potrafiła to kontrolować, ale częściej jednak rzygała jak kot na dywanie - dlatego gdy mogła, wybierała miotłę. A do teleportacji nie podejdzie absolutnie nigdy.
Gdy Leon dotarł na miejsce, ona już zdążyła się ogarnąć - wytrzeć usta, przejść gdzieś na bok i wypić kilka łyków wody, a także wrzucić do ust miętówkę. Zawsze gdy korzystała z sieci fiuu to brała ze sobą całą paczkę, tak na wszelki wypadek.
- Leon! - Olivia rozrzuciła ręce na boki i podbiegła do kolegi, by zaraz zamknąć go w serdecznym uścisku. Lubiła go, wydawał się być tak samo zainteresowany zwierzętami, co ona. Kochał je, tak jak i ona, i mimo że poza tym nie mieli za dużo punktów wspólnych, to lubiła jego towarzystwo. Wiedziała, że jest chory i nie może się przemęczać - ale to jej nie przeszkadzało. Co prawda lubiła spędzać czas aktywnie, ale gdy tylko mogła, to lubiła po prostu siedzieć obok niego i albo czytać, albo z nim rozmawiać. Jej to wystarczało.
Pomna tego, że nie powinna przeginać ze ściskaniem - bo co prawda Leon nie był ze szkła, ale nigdy nic nie wiadomo - wypuściła chłopaka z objęć i roześmiała się.
- Myślę, że na pewno - pokiwała na niego ręką, żeby ruszył za nią. Dom znajdował się kawałek dalej i był niezbyt duży - ot, normalny angielski domek. Jedyną rzeczą, która go wyróżniała, to dobudowany budynek, w którym znajdowała się hodowla, oraz całkiem spory, ogrodzony teren. Olivia ruszyła powoli, nie chcąc nadwyrężać Leona za bardzo. - Pufki są bardzo towarzyskie, ale słyszałam, że lubią jeść... No wiesz. Gluty z nosa.
Powiedziała konspiracyjnym szeptem, zasłaniając sobie usta tak, jakby damie nie wypadało mówić o takich rzeczach.
- Jestem ciekawa, czy to prawda, wiesz? Mam tyle pytań! I koniecznie muszę jakiegoś dotknąć, są takie puchate... - trajkotała dalej, co i rusz obracając się na kolegę. Nie patrzyła przed siebie siłą rzeczy, nic więc dziwnego, że wpadła na mężczyznę, który właśnie wychodził z domu.
- Och, ty musisz być córką Magnusa! Jestem Alan, Magnus pisał że przyjdziesz z kolegą - mężczyzna wyciągnął rękę do Olivii i Leona. Mógł mieć z trzydzieści kilka lat. Miał gładko ogoloną twarz i roześmiane, brązowe oczy. Od jego koszulki i spodni bił dziwny zapach trocin i czegoś jeszcze, trudnego do określenia. - Przepraszam za mój wygląd, ale właśnie jeden próbował napić się wody z sedesu.
Faktycznie - gdy teraz mu się przyjrzeli, mężczyzna miał całą mokrą koszulkę.
Gdy Leon dotarł na miejsce, ona już zdążyła się ogarnąć - wytrzeć usta, przejść gdzieś na bok i wypić kilka łyków wody, a także wrzucić do ust miętówkę. Zawsze gdy korzystała z sieci fiuu to brała ze sobą całą paczkę, tak na wszelki wypadek.
- Leon! - Olivia rozrzuciła ręce na boki i podbiegła do kolegi, by zaraz zamknąć go w serdecznym uścisku. Lubiła go, wydawał się być tak samo zainteresowany zwierzętami, co ona. Kochał je, tak jak i ona, i mimo że poza tym nie mieli za dużo punktów wspólnych, to lubiła jego towarzystwo. Wiedziała, że jest chory i nie może się przemęczać - ale to jej nie przeszkadzało. Co prawda lubiła spędzać czas aktywnie, ale gdy tylko mogła, to lubiła po prostu siedzieć obok niego i albo czytać, albo z nim rozmawiać. Jej to wystarczało.
Pomna tego, że nie powinna przeginać ze ściskaniem - bo co prawda Leon nie był ze szkła, ale nigdy nic nie wiadomo - wypuściła chłopaka z objęć i roześmiała się.
- Myślę, że na pewno - pokiwała na niego ręką, żeby ruszył za nią. Dom znajdował się kawałek dalej i był niezbyt duży - ot, normalny angielski domek. Jedyną rzeczą, która go wyróżniała, to dobudowany budynek, w którym znajdowała się hodowla, oraz całkiem spory, ogrodzony teren. Olivia ruszyła powoli, nie chcąc nadwyrężać Leona za bardzo. - Pufki są bardzo towarzyskie, ale słyszałam, że lubią jeść... No wiesz. Gluty z nosa.
Powiedziała konspiracyjnym szeptem, zasłaniając sobie usta tak, jakby damie nie wypadało mówić o takich rzeczach.
- Jestem ciekawa, czy to prawda, wiesz? Mam tyle pytań! I koniecznie muszę jakiegoś dotknąć, są takie puchate... - trajkotała dalej, co i rusz obracając się na kolegę. Nie patrzyła przed siebie siłą rzeczy, nic więc dziwnego, że wpadła na mężczyznę, który właśnie wychodził z domu.
- Och, ty musisz być córką Magnusa! Jestem Alan, Magnus pisał że przyjdziesz z kolegą - mężczyzna wyciągnął rękę do Olivii i Leona. Mógł mieć z trzydzieści kilka lat. Miał gładko ogoloną twarz i roześmiane, brązowe oczy. Od jego koszulki i spodni bił dziwny zapach trocin i czegoś jeszcze, trudnego do określenia. - Przepraszam za mój wygląd, ale właśnie jeden próbował napić się wody z sedesu.
Faktycznie - gdy teraz mu się przyjrzeli, mężczyzna miał całą mokrą koszulkę.